Barbara Kudrycka: Wywołanie tak żywej debaty o projekcie założeń reformy szkolnictwa wyższego.
Nie żałuję. Moje spotkania z naukowcami dowiodły, że to nie konflikt, a różnica zdań dotycząca tylko pewnych elementów projektu założeń reformy. W sprawie habilitacji chodzi głównie o
nazwę. Zarówno sygnatariusze apelu 44, jak i np. środowisko Polskiej Akademii Umiejętności czy Towarzystwa Naukowego Warszawskiego uważają - podobnie jak ja - że kryteria oceny dorobku
naukowego muszą być bardziej obiektywne i pozwalać na lepszą kontrolę jakości dorobku naukowego. Przedstawimy te kryteria, po konsultacjach ze środowiskiem, w założeniach reformy. Nawet
dotychczasowi krytycy reformy - prof. Karol Modzelewski czy prof. Jerzy Brzeziński zgodzili się opracować kryteria dla nauk humanistycznych i społecznych.
Procedura i kryteria oceny na pewno się zmienią, natomiast nikt poważny nie będzie się spierał o nazwę.
Temu właśnie ma służyć zmiana procedury uzyskiwania habilitacji. Zależy nam na tym, by naukowcy byli gratyfikowani za dorobek naukowy i pasję badawczą, a nie za zdobywanie stopni naukowych. O
nadaniu stopnia naukowego nie powinni też decydować koledzy kandydata w drodze głosowania, lecz zewnętrzna komisja.
Po wakacjach przedstawimy szczegółowe propozycje nowych przepisów. Później czekają nas dwa miesiące konsultacji. Potem ścieżka parlamentarna i prezydent. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z
planem, reformę zaczniemy wdrażać w 2010 r.
Finansując kierunki przygotowujące potrzebnych specjalistów. W 2009 r. będzie ponad 50 tys. wakatów na stanowiskach technicznych i inżynieryjnych. W następnych latach ta liczba może dojść
nawet do 75 tys. Dlatego już od nowego roku akademickiego najlepsi studenci 10 kierunków "zamawianych" przez resort - biomedycznych, biotechnologicznych, technicznych i
inżynieryjnych oraz matematyki - będą przez trzy lata dostawać stypendia.
Docelowo będzie to 21 tys. studentów na studiach zamawianych. Zachęcam młodzież do studiowania na kierunkach technicznych, biotechnologii czy matematyce. Z takim wykształceniem dostaną dobrą
pracę. Tych, którzy chcieliby korzystać z naszych stypendiów namawiam, by już teraz wkuwali do matury matematykę i fizykę.
Specjaliści z wykształceniem licencjackim są bardzo ważni dla lokalnych rynków pracy i dlatego będziemy dofinansowywać studia trzyletnie. Nie stawiamy żadnych barier tym, którzy będą
chcieli kształcić się dalej.
Z badań wynika, że mamy bardzo dużo absolwentów kierunków pedagogicznych, zarządzania, politologii, którzy nie mogą znaleźć pracy. Nie znaczy to, że nie powinno się kształcić na takich
kierunkach. Generalnie potrzeba nam uniwersalnych specjalistów dobrze odnajdujących się na rynku pracy.
W tej kadencji rząd nie zamierza likwidować bezpłatnych studiów na uczelniach publicznych.
Po pierwsze oferujemy wspominane stypendia na kierunki zamawiane, po drugie chcemy zwiększyć zasięg stypendiów socjalnych. Przeznaczymy dodatkową pulę stypendiów dla osób z terenów wiejskich
- w ramach reformy KRUS. Ci studenci otrzymają wsparcie niezależnie od wybranej uczelni.
Do dotacji zmusza nas ustawa o szkolnictwie wyższym z 2005 r. By uniknąć zarzutów, że łamiemy konstytucję, chcemy wspomagać najlepsze uczelnie prywatne, tak jak najlepsze kierunki na
uczelniach publicznych - tzw. flagowych. Postanowiliśmy dofinansowywać te uczelnie prywatne, które prowadzą studia doktoranckie i te, które inwestują w swoją kadrę. Nie będziemy jednak
dokładać się do czesnego studentów.
To priorytet rządu. Premier dwukrotnie mówił o tym publicznie. Do 2013 r. na naukę chcemy przeznaczać 2 proc. PKB, czyli prawie dwa razy więcej niż teraz. Jeżeli to się uda, to co roku
nakłady na naukę będą wzrastać o 2 mld zł. Liczymy też na to, że tak jak na Zachodzie, naszą naukę będzie współfinansować biznes i przemysł. Poszukiwaniem prywatnych funduszy dla nauki
zajmie się Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Zaś ułatwieniem współpracy między biznesem a szkolnictwem wyższym zajmiemy się w ramach programu Innowacyjna Gospodarka.
Ogłosiliśmy konkurs na zakup programu antyplagiatowego. Przekażemy go uczelniom. Wobec uczelni akceptujących plagiaty będziemy wyciągać konsekwencje - m.in. nie otrzymają one akredytacji
Państwowej Komisji Akredytacyjnej.
Nie obawiam się, że stracę pracę.
Nic mi o tym nie wiadomo.
p
Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego