Dziennik Gazeta Prawana logo

Pekin zatriumfował nad podzielonym Zachodem

25 sierpnia 2008, 01:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wielu z nas głośno protestowało przeciwko chińskim represjom w Tybecie, ale nasi przedstawiciele zjawili się na olimpiadzie milczący, z podkulonym ogonem - pisze w DZIENNIKU Cezary Michlaski.

Chiny wygrały olimpiadę w Pekinie. Nie tylko w klasyfikacji medalowej, wygrały ją politycznie. Po szesnastu dniach olimpijskich zmagań władze w Pekinie udowodniły zarówno własnym obywatelom, jak też Zachodowi, że zbudowały mocarstwo. Powiedzmy skromnie - lokalne, ale tak czy inaczej takie, którego nikt nie jest w stanie skutecznie ukarać za nieprzestrzeganie podstawowych, wcale nie zachodnich, ale ogólnoludzkich standardów w dziedzinie praw człowieka, wolności politycznych itp.

Chiny przetestowały Zachód, który okazał się politycznie słabszy, niż jest, gospodarczo i cywilizacyjnie. Jeszcze przed paroma miesiącami wielu z nas głośno protestowało przeciwko chińskim represjom w Tybecie. Ale na olimpiadzie nasi polityczni i sportowi przedstawiciele zjawili się milczący, z podkulonym ogonem, zafascynowani tym, co w Chinach jest realnym osiągnięciem cywilizacyjnym, ale także chińskimi wsiami potiomkinowskimi, fasadą, żywymi obrazami. Protestujący na Zachodzie aktywiści, obojętna większość sytych zachodnich społeczeństw i nadmiernie ostrożni politycy nie zbudowali razem żadnej wspólnej strategii nacisku na władze w Pekinie. Przez cały czas trwania igrzysk represjonowano uczestników nieśmiałych protestów, wyrzucano z Chin obcokrajowców, którzy w tych protestach uczestniczyli albo chcieli o nich światu opowiedzieć.

Jak z nieba Pekinowi spadł prezent w postaci konfliktu rosyjsko-gruzińskiego, który w konsekwencji okazał się być konfliktem Rosji z Zachodem. Zachód nie może prowadzić wojny na dwóch frontach, zarówno z Chinami, jak i z Rosją. Nie powinien na obu kapitulować, ale jeśli chce wywrzeć skuteczny nacisk na Rosję, musi udawać, że w stosunkach z Chinami wszystko jest w porządku.

Następne letnie igrzyska odbędą się w Londynie, stolicy demokratycznego Zachodu. Tylko od nas zależy, czy najbliższe cztery lata zostaną zmarnowane, Amerykanie dalej będą się kłócić z Europejczykami o przywództwo, Europejczycy będą się kłócić między sobą, blokując integrację kontynentu... Ale może dzisiejsza bezradność wobec Chin uzupełniona bezradnością wobec Rosji czegoś nas nauczy. Że w dzisiejszym świecie Zachód musi być silny i zwarty. Nie po to, żeby prowadzić wojnę, chociażby zimną. Ale po to, by nowe mocarstwa, Chiny, Rosja, a wkrótce być może Indie czy Iran -traktowały nas jak partnera. A nie jak bandę pokłóconych, chciwych dzieciaków, które trochę więcej wygody i luksusu, sprzedadzą swoich sojuszników, swoje wartości, a w końcu i samych siebie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj