Dziennik Gazeta Prawana logo

"Osoby publiczne źle sobie radzą na polskim Twitterze" [WYWIAD]

3 lipca 2022, 09:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Twitter
<p>Twitter</p>/Shutterstock
"W Polsce to, co później kształtowało gusta i postawy, działo się przez dziesięciolecia w mitycznym salonie. Może dlatego osoby publiczne często tak źle sobie radzą na polskim Twitterze – nie umieją funkcjonować w miejscu, dokąd może wejść każdy". Z Easy Riderem [@EasyRid04682094] , rozmawia Barbara Kasprzycka.

DGP: Co się panu nie podoba w ceramice z Bolesławca? Śledzący pana na Twitterze regularnie czytają, że Bolesławiec to obciach, a ludzie z klasą – czyli tacy jak pan – gustują raczej w porcelanie z Ćmielowa…

Easy Rider: Irytuje mnie, że jednym z popkulturowych symboli polskiego designu stała się dość prymitywna, ludowa ceramika niemiecka, niemająca w zasadzie nic wspólnego z polską tradycją ceramiczną, a w szczególności z unikalnymi na skalę światową osiągnięciami artystycznymi polskiej porcelany. To dobra metafora naszej transformacji. Tak, mamy sukces rynkowy. Ludzie kupują ten cholerny Bolesławiec na potęgę, i Polacy, i turyści. CIA zamawia sobie talerze z Bolesławca. Fajnie, że jest jakaś rozpoznawalna polska marka. Ale dlaczego tą marką stało się coś, co z Polską ma tak niewiele wspólnego, i dlaczego popularność tej marki przyczynia się do upadku i zapomnienia dużo oryginalniejszej i autentycznie naszej tradycji?

No właśnie, dlaczego?

Bo państwo zawiodło i zostawiło te sprawy wolnemu rynkowi. Nie czuło się powołane do ochrony naszego dziedzictwa kulturowego. Nie mówię tu o podtrzymywaniu przy życiu jakiejś cepeliady. Klasyczne, modernistyczne wzory wybitnych twórców polskiej porcelany – Tomaszewskiego, Orthwein, Naruszewicza – żyją jeszcze tylko dlatego, że Adamowi Spale udało się je przejąć i stworzyć AS Ćmielów. Prywatnie! Państwo się na to, generalnie, wypięło. Popularność Bolesławca to wynik makdonaldyzacji kultury, zresztą opartej na tym, że sprzedaje się to, co ma dobry marketing, a nie to, co ma wartość artystyczną i użytkową. To zresztą, nie da się ukryć, trend globalny. Złota epoka modernistycznego designu, który był w moim przekonaniu równie ważnym osiągnięciem kultury europejskiej co renesans, dobiegła końca.

Dla jednych wartość ma Ćmielów, dla innych Bolesławiec. Pisze pan o nich anonimowo i właściwie Bolesławiec mógłby się zastanawiać, czy pan nie jest po prostu influencerem na usługach konkurencji.

To kwestia gustu. A gust to nie jest rzecz subiektywna. McDonald’s jest obiektywnie kiepskim jedzeniem, nawet jeśli komuś smakuje. Coś by to zmieniało, gdybym wyrażał opinię pod nazwiskiem? To jest szersze pytanie o wiarygodność w sieci, która – moim zdaniem – jest zupełnie niezależna od tego, pod jakim awatarem występujesz. Wiarygodność w mediach społecznościowych buduje się od zera. Z tego często sobie nie zdają sprawy ludzie, którzy przychodzą na Twitter z jakąś pozycją zbudowaną w innej przestrzeni. Media społecznościowe wytwarzają własną subkulturę, w której jesteś oceniany według tego, jak się zachowujesz tu, a nie gdzieś indziej. Możesz być bardzo znanym publicystą, ale jeśli tego nie zrozumiesz, to nie zbudujesz tu wiarygodności.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj