Jarosław Kaczyński mógłby pójść w ślady Franciszka (Franka? Jaś pozdrawia) Sterczewskiego. Nie chodzi o to, by pod wpływem alkoholu zaczął przemieszczać się rowerem, lecz o to, jak wybrnąć z niesmacznej wypowiedzi na temat osób niebinarnych, korzystając z pięciu warunków dobrej spowiedzi.
Ktoś nie pamięta? Przypominam: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, szczera spowiedź i zadośćuczynienie Bogu i Bliźniemu.
Tak właśnie, krok za krokiem, kiedy tylko mózg i sumienie wróciły do formy, postępował pan poseł z KO. Szczerze napisał, co zrobił, wyraził czynny żal, postanowił, że "to" już się nigdy nie wydarzy i stara się zadośćuczynić. W świeckiej odmianie "pięciu warunków" sprawa ułożenia sobie relacji z Bogiem pozostaje sprawą prywatną, a spowiedź jest, by tak rzec, publiczna, przed społecznością internetową, niemniej tuziny drogich specjalistów od "public relations" nie wymyśliły jeszcze niczego lepszego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zobacz
|