Poza czynnikami zewnętrznymi, takimi jak inflacja i jej gospodarcze skutki, koalicją rządzącą co rusz targają wewnętrzne konflikty – a to o sposób zapełnienia luki węglowej na sezon grzewczy, a to o sytuację na Odrze czy relacje z Unią Europejską. Niektórzy ironizują, że atmosfera w partii miejscami robi się tak duszna jak w skażonej rzece. Nie wszystkim podoba się, że w koalicji są tacy, którym wolno więcej – twierdzi rozmówca z PiS. Irytację budzi nie tylko postawa ziobrystów, lecz także młodszego pokolenia działaczy PiS, często skupionych wokół Mateusza Morawieckiego. Rozmówca DGP wskazuje, że to m.in. z tego względu Jarosław Kaczyński wziął udział w niedawnym grillu w ogrodach MON. Chodziło o to, by uspokoić "starą gwardię" i zapewnić ją, że nie straci tzw. biorących miejsc na przyszłorocznych listach wyborczych.
Reklama

Polityczna wojna z ziobrystami

Tymczasem ziobryści z jednej strony coraz śmielej krytykują premiera Morawieckiego, a z drugiej – domagają się gwarancji od PiS w sprawie wspólnego startu w 2023 r. Na razie, jak słyszymy, ziobryści mają jedynie obiecane te same miejsca na listach co w 2019 r.
Reklama