Nie bez przyczyny jednym ze znaków rozpoznawczych Rosji pozostaje matrioszka. W jednej drewnianej lalce ukryta jest kolejna, a w niej kolejna, potem znów mniejsza i mniejsza. Każda może być inna i nigdy nie ma się pewności - co w jej środku się odnajdzie.

Reklama

Rozważanie o przyczynach nagłej śmierci Darii Duginy byłby tu jak zabawa z matrioszkami w kompletnych ciemnościach. Właściwie bez szans na trafne odgadnięcie, jak wyglądają kolejne, znajdujące się w ukryciu. Podobnie zresztą jak rozważania, czemu w ciągu tego półrocza seryjny samobójca nawiedził już sześciu wysoko postawionych ludzi z rosyjskiej branży energetycznej. Wszystkich łączyło to, że zajmowali wysokie stanowiska w Gazpromie lub firmach od niego zależnych. Wszyscy też popełnili efektowne samobójstwa, w dwóch przypadkach zabijając wcześniej swoje żony i dzieci. Oficjalnie się zastrzeli lub powiesili. Wyjątek uczynił szef działu transportu Gazprom Invest, Leonid Szulman, który zadźgał się nożem we własnym domu w łazience. Pozostawiając list pożegnalny, w którym informował, że ma dość bólu sprawianego mu przez … nogę. Determinacja z jaką samobójstwa popełniają kadry kierownicze z rosyjskiego sektora gazowego każe sądzić, iż to jeszcze nie koniec serii.

Reklama

Patrząc z oddali na ten krwawy teatr, nie posiadając dość wiedzy, co kryją kolejne matrioszki, pozostaje skupić się na tym, co faktycznie wiadomo. A zatem wiemy, iż tamtejsze elity: władzy, biznesowe oraz medialne tworzą ludzie, którzy albo sami kariery zaczynali w tajnych służbach, albo też z takich rodzin się wywodzą. Po zajrzeniu do ich życiorysów, okazuje się to wręcz prawidłowością, poczynając od osoby prezydenta Władimira Putina oraz obecnego premiera Rosji Michaiła Miszustina, syn oficera KGB. Nie inaczej sprawa się ma i z Aleksandrem Duginem, ojcem Darii. O pierwsze sukcesy syna zadbał w latach 80 i 90. generał GRU (wywiadu wojskowego) Gelij Dugin.

Kraj, którym rządzą osoby kompletnie amoralne

Reklama

Mamy zatem kraj, w którym na szczytach władzy dominują osoby od wczesnych lat zaprawione w skrytych działaniach, obeznane ze spiskowaniem, uznające kłamstwo za naturalną formę komunikowania się z otoczeniem. Jednocześnie kompletnie amoralne. W parze z tym idzie nieuchronna wiara takich ludzi w teorie spiskowe, ponieważ są one naturalnym elementem ich rzeczywistości. A nic, tak jak wiara nie popycha do działania. Swój świat kształtują więc przy pomocy zakulisowych działań. Te zaś mają to do siebie, że promują osoby najbardziej przebiegłe i bezwzględne. Rodzi to jeszcze jedną prawidłowość. Im przyszłość Rosji staje się bardziej niepewna - choćby z powodu niemożności szybkiego pokonania Ukrainy oraz zachodnich sankcji - tym ciśnienie na zawiązywanie spisków rośnie.

Przy czym dla ludzi ze świata Zachodu rosyjska sztuka knucia jest trudną do zrozumienia abstrakcją. W Europie spiski polityczne zawiązywano po to, by zabić tyrana, pozbyć się rządu ewentualnie wzniecić jakieś powstanie albo rewolucję. Natomiast w Rosji jest to o wiele bardziej skomplikowane, ponieważ spisek oraz jego nieodłączny element, czyli skrytobójstwo, to naturalne składowe bieżącej polityki. Są jej niejawną częścią, jak mniejsza matrioszka w tej większej.

Tajemnicze zgony, o których się ostatnio dowiadujemy, stanowią więc świadectwo, że życie polityczne w Rosji po latach marazmu właściwe nabiera tempa. Jednak z powodu bardzo skąpych informacji wszystko inne pozostaje trudną do przeniknięcia zagadką.

Kluczem do zagadki jest przeszłość Rosji

W tym miejscu jedyne, co można zrobić, to odwołać się do znanej nam przeszłości. Na jej podstawie da się podjąć próbę zrozumienia rosyjskich mechanizmów władzy.

Pierwszy z nich określa, iż niekoniecznie spiskuje się po to, żeby obalić cara. Równie dobrze można zabijać po to, żeby car szczerze pokochał autora intrygi. Taką drogą próbował iść np. szef petersburskiego biura tajnej policji politycznej Ochrany ppłk Grigorij Sudiejkin. Ambitny oficer chciał pozyskać sobie zaufanie Aleksandra III i dzięki temu awansować. Ojciec imperatora zginął w zamachu zorganizowanym przez anarchistów z organizacji Narodnaja Wola i car uznawał ją za szczególnie niebezpieczną. Sudiejkin najpierw rozpracował tą anarchistyczną grupę, aresztował kilku jej członków, a następnie dwóm z nich zlecił zabicie ministra spraw wewnętrznych hr. Dymitra Tołstoja oraz brata cara Wielkiego Księcia Włodzimierza Romanowa. Potem podpułkownikowi pozostawało już tylko całkowite rozgromienie Narodnej Woli i czekanie, czy wdzięczny za pomszczenie śmierci brata Aleksander III, awansuje Sudiejkina na wakujące stanowisko ministra spraw wewnętrznych. O tym, co było w środku matrioszki wiemy dzięki temu, że wytypowani na zamachowców bracia Diegajewowie domyślili się, iż jeśli odniosą sukces, to będą kolejnymi do likwidacji. Zamiast więc zabić brata cara oraz ministra w styczniu 1884 r. zgładzili Sudiejkina. W przypadku innych karier zrobionych w Rosji za sprawą sukcesów w walce z organizacjami terrorystycznymi, podobnego typ intryg możemy się jedynie domyślać.

Inną ich odmianą jest kreowanie przez szefów służb specjalnych konspiracyjnych organizacji zagrażających państwu. Dzięki temu stają się bardziej potrzebni władcy, mogą się wykazać i awansować, a przy okazji "oczyszczać” społeczeństwo z uczciwych wywrotowców. Ci bowiem są użytecznymi narzędzi, płacącymi swym życiem za udział w intrydze.

Metodologię takich działań, jako pierwszy szerzej opisał na początku XX w. naczelnik Wydziału Specjalny Ochrany Siergiej Zubatow. Proces kreowania zagrożenia zaczynał od werbunku tajnych współpracowników wśród członków legalnie działających organizacji, m.in. związków zawodowych. Następnie konfidenci doprowadzali do radykalizowania się tychże stowarzyszeń lub zakładali własne, już otwarcie wywrotowe. Do konfidentów przyłączali się wówczas ideowi buntownicy, pragnący walczyć z caratem. Po serii terrorystycznych zamachów do akcji wkraczał Zubatow, sprawnie likwidując zagrożenie, które wcześniej wykreował. Jego pech polegał na tym, że w rosyjskich tajnych służbach trwa nieustanna konkurencja i intrygi nakładają się na siebie. Latem 1903 r. agenci Zubatowa wzniecili strajki w odeskich zakładach przemysłowych, by podczas ich trwania ujawnili się członkowie komunistycznego podziemia. Tymczasem dyrektor Departamentu Policji MSW Aleksander Łopuchin doniósł ministrowi finansów Siergiejowi Witte, kto odpowiada za niepokoje w gospodarce. Wpływowy minister poskarżył się od razu carowi i Zubatowa usunięto z Ochrany. Nota bene odpowiedzialność za zabicie Darii Duginy wzięła na siebie Rosyjska Narodowa Armia Republikańska, o której nikt wcześniej nie słyszał. Jeśli jeszcze usłyszymy, to przyjecie założenia, iż wykreowało ją FSB lub GRU wcale nie będzie takie bezzasadne.

Tak przygotowywane, wielowarstwowe operacje lubią z czasem ewoluować, lub nawet wymykać się spod kontroli ich twórców. Najlepszym tego przykładem są dzieje najgłośniejszego z prowokatorów Ochrany Jewno Azef. Na tajnego współpracownika policji zwerbował go Zubatow. Kiedy popadł w niełaskę, Azefem zawiadywali kolejni szefowie Ochrany. Przy czym w pewnych momentach można było odnieść wrażenie, że to dowódca Organizacji Bojowej Partii Socjalistów-Rewolucjonistów zawiadywał nimi. W skrytobójczych zamachach organizowanych przez Azefa zginęli m.in. minister spraw wewnętrznych Wiaczesław von Plehwe, stryja cara - gubernator Moskwy Sergiusz Romanow, gubernator Tweru Paweł Ślepcow, itd. - łącznie ok. 30 wysokiej rangi urzędników państwowych. Jednocześnie Azefa kilka razy ratował przez zamachowcami premiera Piotra Stołypina oraz cara Mikołaja II.

W tej matrioszce sednem sprawy było to, że aby uchodzić za rewolucjonistę bez skazy w trudnych dla Rosji czasach Azef musiał skutecznie zabijać drugorzędnych polityków. Jednocześnie za jego sprawą Ochrana gwarantowała bezpieczeństwo tym dzierżącym realną władzę, a także sobie. Trwający wiele lat spisek policji politycznej był w swej pierwszej warstwie wymierzony w carskie samodzierżawie (bo je chcieli obalić podwładni Azefa), podkopywał je ale tak, by samodzierżawie na koniec umocnić.

Jakiego rodzaju spiskiem było zabicie Duginy?

Dla ludzi Zachodu wspomniane realia życia politycznego tchną czystym szaleństwem. Dla Rosjan to rodzima odmiana przetasowań na szczytach władzy, do których wszyscy są przystosowani. Fakt, że wspomniane historie wydarzyły się przed ponad stu laty nie odbiera im aktualności. Niestety zbyt mało wiemy, by nawet zgadywać, elementem jakiego rodzaju spisku było zabicie Darii Duginy. Natomiast wiemy, że gdy Imperium Romanowów toczyło dla siebie feralną wojnę z Japonią, jedynie część jego elity związanych było z tajnymi służbami. Obecnie dotyczy to niemal ich całości.