Wczorajsze umocnienie się złotego wobec franka szwajcarskiego jest wydarzeniem bezprecedensowym. Od dłuższego czasu obserwowaliśmy różnego rodzaju wahania kursowe, głównie spadki wartości złotego względem innych walut. Dlatego wzmocnienie złotego, szczególnie dla tysięcy Polaków, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich, jest bez wątpienia doskonalą wiadomością.

Reklama

Sprawa nieco się jednak komplikuje, gdy zastanowimy się, czy to, co wczoraj zaobserwowaliśmy, jest jakimś dłuższym trendem? Prawdą jest, że Narodowy Bank Szwajcarii wysłał wczoraj bardzo mocny sygnał, decydując się na radykalne cięcie stóp procentowych, co jest następną dobrą wiadomością dla kredytobiorców spłacających kolejne raty we frankach. Bank ten również zapowiedział, a poprzez wyprzedaż franka, zaczął realizować działania, które mają osłabić szwajcarską walutę. Poprzez to, chcąc wspomóc rodzimych eksporterów i uczynić sprzedaż szwajcarskich produkty za granicą nieco tańszą. Dlatego można oceniać, będziemy mieli do czynienia ze stałym i długotrwałym osłabianiem się szwajcarskiej waluty.

Frank osłabił się nie tylko wobec złotego, ale wobec wszystkich walut na świecie i nie należy tego odczytywać jako umocnienia się złotówki. Oznacza to, że przyczyny tego zjawiska leżą poza Polską. Przecież w ciągu wczorajszego dnia nie wydarzyło się w krajowej gospodarce nic, co mogłoby wywołać gwałtowne umocnienie naszej waluty.

Dlatego bardzo istotną kwestią pozostaje postrzeganie Polski przez świat w sprawach najbardziej zasadniczych, a więc stabilności ekonomicznej kraju, ze szczególnym uwzględnieniem stabilności finansów publicznych. Każdy pomysł skutkujący zwiększeniem deficytu budżetowego może zniwelować wszelkie pozytywne zjawiska, jak choćby te, z jakimi mieliśmy do czynienia wczoraj. Każde nieodpowiedzialne wystąpienie polityków dotyczące kwestii ekonomicznych również może mieć negatywne skutki. Ważne jest także pozytywne postrzeganie regionu przez inwestorów zagranicznych. Na razie jest ono z dnia na dzień coraz lepsze, ale również w tym przypadku łatwo doprowadzić do zburzenia tego wizerunku. Cieszmy się więc z tego wzrostu, bo stabilność polskiej waluty na pewno nie zaszkodzi nam w dążeniu do przyjęcia euro.

Radość, ta podszyta jest jednak pewną ostrożnością. Do odzyskania przez złotego pełnej kondycji jest jeszcze daleka droga. Nie miejmy złudzeń – podczas jej pokonywania mogą mieć miejsce jeszcze różne nieoczekiwane wydarzenia. Ale na razie życzmy sobie, by złoty szedł mocno w górę, a nie w dół.