"Pokuta dla Janusza: Niech napisze sto razy <Nasz kandydat Radosław Sikorski>" - wpis o takiej treści wrzucił Radosław Sikorski na Twittera.

Czy władze Platformy Obywatelskiej pójdą za tą sugestią? Mało prawdopodobne. Prędzej ukarzą Janusza Palikota upomnieniem lub zakazem występowania w mediach. Choć szef klubu PO Grzegorz Schetyna mówił nawet o usunięciu kontrowersyjnego polityka z szeregów partii za "przestępstwo przeciwko Platformie".

Czym podpadł Janusz Palikot? Wpisem na swoim blogu, którym skrytykował Sikorskiego ubiegającego się o kandydowanie na urząd prezydenta.

"Chcę być dobrze zrozumiany; w najmniejszym stopniu nie zarzucam Radkowi Sikorskiemu nielojalności! Jest, od czasu przejścia z PiS-u do PO w 2007 roku, lojalnym członkiem partii i rządu. Jednak był dwa lata w rządzie PiS-, LPR- i Samoobrony i tam się bardzo dobrze czuł! Jest tak dlatego, że w sensie ideowym - pomijając patologiczne wynaturzenia spowodowane przez osobowość Kaczyńskich - Sikorski jest z tego świata" - oceniał szefa MSZ Palikot.

Dziś poseł PO ostrożniej używał swojego bloga. Na stronie zamieścił tylko jedno zagadkowe zdanie: "Gdyby nie to, co się dzieje, nasze świnie nigdy nie poznałyby smaku pomarańczy".

Ukaranie Janusza Palikota za słowa o Radosławie Sikorskim będzie rekomendować zarządowi PO komisja prawyborcza, która wczoraj wieczorem zebrała się specjalnie po to, by zbadać, jak kontrowersyjny poseł PO publicznie oceniał Radosława Sikorskiego.

Problem w tym, że regulamin Platformy zakazuje "atakowania kandydata z naruszeniem zasad etyki i współżycia społecznego oraz powodującego naruszenie jego dóbr osobistych".