Bogumił Łoziński: Jaki był charakter kontaktów ks. Czajkowskiego ze służbami specjalnymi PRL?
Dr Jan Żaryn*: Ks. Czajkowski był tajnym współpracownikiem SB w latach 60. i 70., gdy mieszkał na Dolnym Śląsku, a także później, gdy przeniósł się do Warszawy. On sam twierdzi, że od połowy lat 70. już przestał być TW, a jego kontakty z oficerem SB miały na celu tylko i wyłącznie udowodnienie mu swojej lojalności.

Reklama

>>>Ksiądz Jankowski to kontakt operacyjny SB

Czy taka interpretacja tych spotkań już w Warszawie jest uzasadniona?
Z perspektywy SB nic się nie zmieniło, ponieważ ich interesowały informacje, jakie uzyskiwali od ks. Czajkowskiego. To, jak on sobie dziś tłumaczy charakter tych spotkań, nie miało wówczas większego znaczenia. On był dla SB bardzo ważnym źródłem informacji, u niego potwierdzali też wiedzę, którą zdobywali z innych źródeł, a wiedza ta była wykorzystywana do działań operacyjnych, także przeciwko ks. Jerzemu Popiełuszce. O tym, że był dla SB niezwykle cenny, świadczy to, że prowadził go sam płk Adam Pietruszka z centrali MSW. Zwykłych TW prowadziły struktury niższego szczebla.

Ks. Czajkowski wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że nie donosił na ks. Popiełuszkę i niczego przeciwko niemu nie powiedział. Czy w świetle wiedzy historycznej można uznać takie twierdzenie za prawdziwe?
To jest subiektywne stwierdzenie ks. Czajkowskiego, które oczywiście należy uszanować, widocznie tak ocenia tę sytuację. Jednak konfrontacja tego twierdzenia z zachowanym materiałem archiwalnym świadczy o tym, że płk Pietruszka zdobywał opinie ks. Czajkowskiego na interesujące go tematy i dzielił się tą wiedzą w raportach ze swoimi zwierzchnikami. Być może robił to w taki sposób, że dziś dla ks. Czajkowskiego jest to trudne do rozszyfrowania jako donosy.

Jaką wartość miały dla SB informacje uzyskiwane od ks. Czajkowskiego?
Oczywiście wartość operacyjną miała dla SB każda, nawet najmniejsza informacja. Były bardzo cenne. Oczywiście w momencie pozyskiwania nie sposób było określić ich wartości, ale stawały się ważne, gdy akurat trzeba było z nich skorzystać, czasem po miesiącu czy nawet po roku.

Ks. Czajkowski przyznaje, że spotykał się z płk. Pietruszką, ale twierdzi, że spotkania miały charakter rozmowy o bieżących sprawach, a raporty, które pisał funkcjonariusz, są niewiarygodne.
Oczywiście te raporty należy poddawać krytyce, m.in. konfrontować je z tym, co mówi dziś ks. Czajkowski. Jednak nadal nie zmienia to faktu, że powstały one na podstawie konfidencjonalnej rozmowy.

Jak więc czytelnik ma traktować raporty Pietruszki, które są pisane w formie donosu ze strony ks. Czajkowskiego?
Co do formy zapisu na pewno nie można ich traktować bezkrytycznie. Jak płk Pietruszka napisał, że ks. Czajkowski coś powiedział, to nie oznacza, że tak dokładnie powiedział, być może tylko przytaknął temu stwierdzeniu. Co do stopnia wiarygodności ich treści, to można ją ocenić po krytycznej analizie i konfrontacji z innymi źródłami, oczywiście nie wszystko w 100 procentach wytrzymuje taką konfrontację.

>>>Oto agenci wokół księdza Popiełuszki

Czy ks. Czajkowski otrzymywał wynagrodzenie za swoje kontakty z SB?
W aktach są informacje, że otrzymywał za to wynagrodzenie, on twierdzi, że nie. W takiej sytuacji historyk jest bezradny, mamy bowiem do czynienia z dwoma sprzecznymi opiniami na poziomie faktów podstawowych.

Czy po analizie akt dotyczących ks. Czajkowskiego ocena, że donosił on na ks. Popiełuszkę, jest nieuprawniona?
Na pewno mogę powiedzieć, że ks. Michał Czajkowski spełniał funkcję tajnego współpracownika, był wykorzystywany do działań przeciwko ks. Jerzemu, a z raportów płk. Pietruszki wynika, że SB uzyskiwało od niego informacje dotyczące ks. Popiełuszki.

Dr hab. Jan Żaryn jest historykiem, dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN