Podobnie było, gdy w ośrodku wypoczywał były prezydent Aleksander Kwaśniewski z małżonką. Letnicy i sklepikarze o tym, że głowa państwa jest na Helu dowiadywali się najczęściej z prasy. Para nie wychodziła do miasta. Bywało, że Jolanta Kwaśniewska chodziła na plażę do położonego nieopodal ekskluzywnego ośrodka "Bryza" należącego do Zbigniewa Niemczyckiego. Ale to wszystko.

Podobnie państwo Kaczyńscy. Burmistrz Helu Mirosław Wądołowski wyjawił DZIENNIKOWI, że do dyspozycji prezydenta jest 24 godziny na dobę. "Ale nie spodziewam, się, że spotkamy się w cztery oczy - przewiduje. Kwaśniewskiego poznałem, gdy przybył do nas po raz trzeci. Może i teraz będzie podobnie. Ale gotowy muszę być na każdą okoliczność. Dlatego nie poszedłem na urlop" - tłumaczy.

Entuzjazmu burmistrza nie podzielają rybacy. Jak zwykle przy okazji wizyt głowy państwa Marynarka Wojenna zamknęła półtora milową strefę ochronna wokół plaż, z która sąsiaduje prezydencki ośrodek wypoczynkowy. "Kazali nam zabierać z łowisk wszystkie sieci i zakazali łowić. I tak będzie przez cały miesiąc" - żali się DZIENNIKOWI rybak z pobliskiej Jastarni.

Ale coś sie jednak zmieniło. Za Kwaśniewskiego zabronione były loty nad prezydenckim ośrodkiem. Lech Kaczyński nie ma nic przeciwko małym samolotom i motolotniom.