Premier zrzucił z siebie garnitur i przebrał w wygodny strój. Jeszcze chwila i wyruszy na pierwsze, od dwóch lat, wakacje. Odwiedzi swojego brata Lecha - prezydenta, który z żoną odpoczywa w ekskluzywnym ośrodku "Mewa" w Juracie. W sobotę pakuje walizki. Wydaje swoim współpracownikom ostatnie instrukcje. Wreszcie pod dom Jarosław Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu podjeżdża samochód.
Nie jest to jednak pancerne BMW serii 7 z Biura Ochrony Rządu, którym premier jeździ na co dzień. Bagaże lądują w skodzie suberb, której szef rządu używał jako prezes PiS. Tym sposobem za podróż szefa rządu na Hel nie zapłacą podatnicy.