Sprawa jest bardzo poważna. Na tyle poważna, że bada ją już prokuratura w Zabrzu i Centralne Biuro Śledcze. A to ze względu na rangę skandalu. I najlepsze możliwości techniczne i operacyjne, jakie ma CBŚ. Pracy będzie sporo. Chociażby dlatego, że w czasie imprezy za kamerą stał amator i identyfikacja wszystkich uczestników nie będzie taka łatwa.
A prokuratura chce dotrzeć do wszystkich, którzy bawili się na nazistowskim wieczorku, przy akompaniamencie faszystowskich pieśni, okrzyków "Sieg heil!" i na tle płonących swastyk. Kiedy już wpadną w ręce CBŚ, dostaną oskarżenia z artykułu 256 kodeksu karnego. Czyli za szerzenie nienawiści. A grożą za to aż dwa lata więzienia. "Sprawdzimy, czy w czasie tego wydarzenia propagowano ustrój faszystowski" - zapowiada w rozmowie z dziennikiem.pl prokurator krajowy Janusz Kaczmarek.
Zachowaniem imprezowiczów oburzony jest premier Jarosław Kaczyński. I grzmi, że trzeba ustalić, czy uczestnicy skandalicznych zabaw nie mają jakichś związków z władzą.
A zarzuty są poważne. Informatorka dziennika.pl o nazistowskie wybryki oskarża aktywistów Młodzieży Wszechpolskiej, młodzieżówki Ligi Polskich Rodzin. I dodaje, że wśród nich była dawna asystentka Macieja Giertycha, europosła i jednocześnie ojca obecnego wicepremiera.
Dziś pojawiły się nowe szczegóły tej bulwersującej sprawy. Portal związany ze środowiskiem Młodzieży Wszechpolskiej - na który prowadzą linki z oficjalnej strony wszechpolaków - napisał, że imprezę neonazistów zorganizował Paweł Schmidt, były członek Ligi Polskich Rodzin. I jest ponoć na zdjęciach z imprezy. Jak podaje strona, Schmidt nazywany był przez swoich znajomych starym naziolem. W wyborach samorządowych bezskutecznie próbował dostać się rady miejskiej w Zabrzu z listy PiS - informuje witryna internetowa.
Sam Roman Giertych broni się, że nie zna żadnego z imprezowiczów. Ale sam zdecydował się wysłać do prokuratury donos na uczestników skandalicznych nazistowskich zabaw. "Bo każdy, kto dopuszcza się takich wybryków, musi ponieść karę" - ucina wicepremier. "Także jeżeli sprawa dotyczy Młodzieży Wszechpolskiej".
Aferę, ujawnioną przez dziennik.pl i potem opisaną przez DZIENNIK, nagłośniły wszystkie media w kraju. Fragmenty filmu pokazywały telewizje, relacjonowały stacje radiowe i przytaczały gazety.