Według informatora dziennika.pl zdjęcie zostało zrobione w 2002 r. na koncercie grupy Twierdza, popularnej wśród narodowców.
I choć osoby na zdjęciu nie wykonują kompromitujących nazistowskich gestów, jak uczestnicy nazistowskiej imprezy, ujawnionej przez dziennik.pl, poseł wyraźnie się zawstydził. Na widok dziennikarzy TVN czmychnął do gabinetu.
Wieczorem okazało się, że poseł Wierzejski jest na urlopie. Rozesłał tylko do mediów pismo, w którym się tłumaczy. "Oświadczam, że nigdy nie bawiłem z żadnymi skinheadami i neonazistami, a tego typu kłamliwe komentarze uznaję za celowe i świadome zniesławianie mojej osoby" - napisał w oświadczeniu.
Były kandydat na prezydenta Warszawy jest za to aktywny w internecie. I bagatelizuje w swoim blogu skandal z neonazistowskimi wybrykami na Śląsku, ujawniony przez dziennik.pl. O byłej już asystentce europosła Macieja Giertycha, Leokadii Wiącek, która brała udział w neonazistowskiej imprezie, napisał: "Afera wybucha, bo jakaś młoda panienka, pewnie naiwna, poszła z kolegami (a może za kolegami?) na imprezę, gdzie lał się alkohol i śpiewano nieznane dla niej przyśpiewki, coś tam palono".
To "coś" to pochodnia w kształcie swastyki.