Wieczorna "Uwaga!" wyemitowała rozmowę z byłą działaczką Samoobrony. Kobieta opowiadała, że Stanisław Łyżwiński miał molestować ją i jej koleżanki. "Mówił, że mam być posłuszna, że mam wykonywać wszystko, co on każe" - mówiła dziennikarzom TVN kobieta, która wcześniej miała to samo opowiedzieć w krakowskiej prokuraturze. Dodała, że jedyny sposób, by wymówić się od propozycji posła, to "symulowanie okresu".
W czasie nagrania do kobiety miał zadzwonić działacz małopolskiej Samoobrony, który uzgadniał z nią, co ma zeznać w prokuraturze. Zapowiedział jej, że będzie spotkanie, na którym uzgodnią, jak się zachowywać. Dodał, że z tego co wie, to "Łyżwiński ma być <spuszczony po brzytwie>, będzie skończony". W czasie drugiej rozmowy miał powiedzieć kobiecie, co ma mówić prokuratorom: "Powiedz, że nic nie było takiego, co by mogło być źle. Nie ma innego wyjścia. Nie możesz pogrążać".
Seksafera wybuchła ponad tydzień temu. Zaczęło się od opowieści Anety Krawczyk, która wyznała, że poseł Stanisław Łyżwiński i Andrzej Lepper obiecali jej pracę w zamian za usługi seksualne.