Były prezydent w wywiadzie dla włoskiego dziennika "Corriere della Sera" winą za ataki na abp. Wielgusa obciążył dawnych komunistów. Podkreślił też, że kara dla duchownego była zdecydowanie za duża i nie wzięto pod uwagę jego zasług. I dodał, że czas, kiedy esbeckie dokumenty arcybiskupa ujrzały światło dzienne, nie był przypadkowy.
Zdaniem Wałęsy, cała afera miała poważnie pogorszyć wizerunek Polski. "Ludzie dawnych służb działali z wyrachowaniem, doskonale świadomi, jaką sensację wywoła to w Polsce, za granicą i w Watykanie" - tłumaczył były prezydent.
To dopiero początek ich ataków - ostrzega były prezydent. Kolejne mają przyjść, gdy w życie zaczną być wcielane plany "deubekizacji", czyli pozbawiania weteranów bezpieki ich przywilejów - wysokich emerytur i rent oraz zamknięcia przed nimi drzwi do ważnych państwowych stanowisk. "Jeśli się naprawdę zezłoszczą, mogą być niebezpieczni" - twierdzi Wałęsa.