"Niech piszą listy poparcia dla ks. abp. Wielgusa: że jesteśmy z nim, modlimy się za niego. Oczywiście w całym posłuszeństwie Ojcu Świętemu i całemu Kościołowi" - mówił o. Rydzyk w nocnej audycji. Nie podał żadnego konkretnego adresata tych listów, ale zaapelował o pisanie ich do kół Rodziny Radia Maryja w całej Polsce i do indywidualnych słuchaczy rozgłośni.
Ojciec Rydzyk bronił też abp. Wielgusa. Mówił, że ten duchowny "gdzie współpracował, jak nie współpracował i nie podpisał niczego esbeckiego, tylko podpisał służbom wywiadu. Może to była chwila słabości, może zakrzyczenie?". Nie zapomniał też, żeby kolejny raz skrytykować media za to, jak relacjonowały sprawę hierarchy.
Abp Stanisław Wielgus objął oficjalnie archidiecezję warszawską, ale dwa dni później, na kilkadziesiąt minut przed uroczystym ingresem, złożył swoją dymisję. Czekał z tym do ostatniej chwili, a zdecydował się na rezygnację dopiero po sygnale z Watykanu. Przed opublikowaniem esbeckich akt na jego temat konsekwentnie zaprzeczał, że współpracował z SB.