"To wypowiedź wyrwana z konktekstu" - broni się Olejniczak. Ale politycy PiS są innego zdania. "Wojciech Olejniczak bez zahamowań broni ubeków" - zarzuca szefowi SLD Prawo i Sprawiedliwość. "To była skandaliczna wypowiedź w sytuacji, gdy prawda historyczna wskazuje na to, że Służba Bezpieczeństwa i Urząd Bezpieczeństwa były opoką systemu totalitarnego" - oburza się Marek Kuchciński. Jego zdaniem, Olejniczak pokazał, że SLD "tkwi korzeniami w PZPR i PRL".
Szef Sojuszu zorientował się jednak w porę, że przesadził. Na konferencji, w obecności dziennikarzy, przeprosił wszystkich za swoje słowa. "Zawsze będę stał po stronie ofiar. Jeśli ktoś poczuł się urażony, to przepraszam" - powiedział.
"Sytuacja w Polsce jest drastycznie niesprawiedliwa" - dodaje senator PiS Zbigniew Romaszewski. Wiele krajów, oprócz naszego, rozliczyło się ze swoją totalitarną przeszłością. Dlatego SB należy uznać organizacją przestępczą - dodaje Romaszewski.
Niefortunną wypowiedź szefa SLD skomentował też Antoni Dudek - historyk Instytutu Pamięci Narodowej. Według niego - każdy, kto zdecydował się pracować w SB, miał świadomość, że będzie łamał prawo. Historyk przypomina, że funkcjonariusze bezpieki nie tyko przesłuchiwali i bili. Esbecy także inwigilowali, szantażowali, skłócali i rozbijali środowiska opozycyjne oraz inne środowiska, które bezpiece w ówczesnym czasie się nie podobały.