Informacja o tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadził szpitalom limity na porody, wywołała oburzenie. Lekarze już podają konkretne liczby porodów, na które nie starczy im pieniędzy z kontraktów NFZ. Sam Fundusz z trudem przyznał się do wyznaczenia limitów.
"Podpisaliśmy z oddziałami ginekologiczno-położniczymi kontrakty. W ich ramach została zakupiona jakaś określona wartość świadcze" - mówi
"Faktowi" Jolanta Kocjan, rzeczniczka Narodowego Funduszu Zdrowia. Ta "określona wartość", to nic innego, jak limity dotyczące m.in. właśnie porodów.
Dyrektorzy szpitali już wiedzą, ilu kobietom musieliby odmówić, gdyby kierowali się wyznaczonymi limitami szefa NFZ Andrzeja Sośnierza. "W zeszłym roku urodziło u nas 2,5 tys. kobiet. W tym roku, po tym co wprowadził NFZ, pół tysiąca ciężarnych urodzić nie ma prawa" - mówi Janusz Wróbel, szef wrocławskiego Szpitala Specjalistycznego im. A. Falkiewicza.
"Gdybyśmy przyjęli tyle pacjentek na oddział ginekologiczno-położniczy co w 2006 r., to zabrakłoby nam na 763 porody" - wylicza Alina Kuźmina, rzeczniczka warszawskiego szpitala przy ul. Karowej.
Minister zdrowia Zbigniew Religa obiecał wczoraj, że dokładnie sprawdzi ustalenia NFZ, o których pisze "Fakt".
Dyrektorzy szpitali już wiedzą, ilu kobietom musieliby odmówić, gdyby kierowali się wyznaczonymi limitami szefa NFZ Andrzeja Sośnierza. "W zeszłym roku urodziło u nas 2,5 tys. kobiet. W tym roku, po tym co wprowadził NFZ, pół tysiąca ciężarnych urodzić nie ma prawa" - mówi Janusz Wróbel, szef wrocławskiego Szpitala Specjalistycznego im. A. Falkiewicza.
"Gdybyśmy przyjęli tyle pacjentek na oddział ginekologiczno-położniczy co w 2006 r., to zabrakłoby nam na 763 porody" - wylicza Alina Kuźmina, rzeczniczka warszawskiego szpitala przy ul. Karowej.
Minister zdrowia Zbigniew Religa obiecał wczoraj, że dokładnie sprawdzi ustalenia NFZ, o których pisze "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|