Nikt nie powiedział "nie", a to w polskim Sejmie już duży sukces. Premier rozmawiał z klubami o amerykańskiej propozycji, która oficjalnie wpłynęła do polskiego rządu dopiero kilka dni temu. Amerykanie proponują rozmieszczenie części systemu antyrakietowego na terytorium naszego kraju.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości jeszcze nie mają jednego stanowiska. Szef klubu Marek Kuchciński uważa, że jest na to jeszcze za wcześnie. Bo nie są znane szczegóły tej propozycji. One mają być ustalane podczas negocjacji.
Szef klubu opozycyjnej Platformy Obywatelskiej podkreśla, że premier oświadczył, iż negocjacje na pewno nie będą prowadzone pod presją czasu. Zdaniem Bogdana Zdrojewskiego, Amerykanie powinni dowieść, że jeśli tarcza będzie w Polsce, to wzrośnie bezpieczeństwo nie tylko USA, ale też naszego kraju.
Koalicyjna Samoobrona, której szef Andrzej Lepper mówił, że trzeba zrobić referendum w sprawie tarczy, również zobowiązała się sprzyjać rządowi w trakcie negocjacji z USA - informuje szef klubu Janusz Maksymiuk.
Nawet Sojusz Lewicy Demokratycznej wstrzymuje się z krytyką rządu i czeka na wyniki negocjacji w sprawie tarczy. Jerzy Szmajdziński podkreślał, że społeczeństwo musi znać całą prawdę o rozmowach z Amerykanami.
Ostrożnie, choć raczej przychylnie o umieszczeniu części tarczy antyrakietowej w Polsce wypowiada się LPR. Ale trudno, żeby było inaczej, skoro jest w koalicji.
Jedyny głos sprzeciwu, choć na razie słaby, można usłyszeć ze strony Polskiego Stronnictwa Ludowego. Prezes Waldemar Pawlak skarżył się po spotkaniu z premierem, że informacje, które uzyskał, były bardzo ogólnikowe. Przekonywał też premiera Jarosława Kaczyńskiego, że "bezpieczeństwo Polski powinny gwarantować wielostronne umowy w ramach ONZ, NATO czy Unii Europejskiej", a nie tylko na współpraca militarna ze Stanami Zjednoczonymi".