Prezydent podkreślił, że obecny kompromis w sprawie aborcji jest "niezwykle cenny". Dodał, że partia, z której się wywodzi, może mieć w tej sprawie inne zdanie. A on, mimo że nie kryje związków z PiS, ma inną opinię. "Ja dzisiaj nie jestem już członkiem PiS i pełnię funkcję, która w Polsce (...) tradycyjnie jest niepartyjna" - tłumaczył Lech Kaczyński.
Projektem zmian w konstytucji Sejm ma się zająć w przyszłym tygodniu. Chcą ich posłowie LPR i część polityków PiS. Chodzi o konstytucyjny zapis ochrony życia "od momentu poczęcia". By zmianę ustawy zasadniczej przeforsować, za musi być 2/3 posłów.
Wczoraj swoją opinię w sprawie aborcji przedstawiła Pierwsza Dama. Maria Kaczyńska w czasie spotkania z dziennikarkami w Pałacu Prezydenckim podpisała petycję z wnioskiem do posłów, by nie zmieniali konstytucji. Natychmiast spadły na nią gromy z ust szefa Radia Maryja, ojca Tadeusza Rydzyka.
Dziś prezydent oświadczył, że nie rozumie zarzutów ojca Rydzyka, bo spotkanie z okazji Dnia Kobiet było "swoistym happeningiem" w socjalistycznym stylu. "Po jednym goździku, rajstopy, prezydium siedziało, dwa stoły, przy których siedziały zaproszone panie. Taki sobie po prostu żart. Nie wiem, co to ma wspólnego z <szambem>" - mówił Lech Kaczyński. Nawiązał w ten sposób do słów dyrektora Radia Maryja. "To, co się stało, to był skandal i nie nazywajmy tego inaczej, nie nazywajmy nigdy, że szambo jest perfumerią" - powiedział w radiu o. Rydzyk.