W czasie dyskusji w radiowej "Trójce" do zmian w konstytucji przekonywał poseł LPR Wojciech Wierzejski. Polityk tłumaczył, że sama ustawa jest zbyt "krucha", a lewica już dwa razy próbowała ją łagodzić. Jego zdaniem, zmiana konstytucji raz - i to na długo - ukróci rozmowy na temat aborcji.

Łagodniejszy jest Przemysław Gosiewski z PiS. Jego zdaniem, decydujące jest to, czy uda się zdobyć większość w Sejmie. Jeśli z góry wiadomo, że nie, to lepiej nie porywać się z motyką na księżyc. Tłumaczy, że jeśli propozycja zmian przepadnie, głos zabiorą zwolennicy aborcji. A on sam uważa, że kompromis z 1993 roku, który dziś jest zapisany w ustawie, wystarczy. "On dobrze służy dziś ochronie życia poczętego" - dodał Gosiewski.

Przeciwko zmianom w konstytucji jest PO. Bronisław Komorowski uważa, że nie będzie większości, która poparłaby projekt zmian w konstytucji. Bo w Platformie LPR znajdzie bardzo niewielu stronników. A cała ta debata to tylko pożywka dla "ekstremizmów politycznych". "Nie ruszajmy konstytucji, bo to grozi wywołaniem wojny aborcyjnej" - tłumaczył marszałek.

Tacy posłowie mogą się znaleźć w szeregach PSL. Mówił o tym Jarosław Kalinowski, który zaznaczył jednak, że on sam jest przeciwny zmianom. A głosowanie przeniesie dyskusje poza parlament. Innego zdania jest Ryszard Czarnecki z Samoobrony. Eurodeputowany z ramienia partii Andrzeja Leppera uważa, że lewica za kilka lat będzie chciała zmieniać ustawę aborcyjną.