Dziennikarze mediów lokalnych nie przyłączają się do bojkotowania ustawy lustracyjnej, która narzuca im obowiązek składania oświadczeń - informuje DZIENNIK.
W ubiegłym tygodniu grupa dziennikarzy: Ewa Milewicz z "Gazety Wyborczej", Jacek Żakowski z tygodnika "Polityka", Wojciech Mazowiecki
z "Przekroju" pod hasłem akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa napisali wspólne oświadczenie zachęcające do nieskładania oświadczeń lustracyjnych. Pod oświadczeniem
podpisali się już m.in. dziennikarze "Gazety Wyborczej", "Przekroju" oraz dziennikarze telewizyjni: Grzegorz Miecugow, Kamil Durczok, Tomasz Lis.
Protest czołowych dziennikarzy nie przekonuje jednak dziennikarzy mediów lokalnych. Większość z nich czeka na decyzję swoich wydawców w sprawie lustracji. Jeśli wydawca uzna, że redakcja ma się lustrować, dziennikarze zgodnie zapowiadają, że protestować nie będą.
"Czekam, by wydawca przedstawił nam swoje stanowisko. Ale nie sądzę, by wydawca namawiał nas do nierealizowania ustawy" - mówi redaktor naczelny "Nowej Trybuny Opolskiej" Jerzy Paciorkowski. Dodaje, że oczekuje też od wydawcy jasnej odpowiedzi, kto musi poddać się lustracji: tylko dziennikarze etatowi, czy także współpracownicy.
Paciorkowski podkreśla, że dziennikarze mają wpływ na opinię publiczną, dlatego powinni poddać się lustracji. "Występujemy w roli tych, którzy wydają opinię o ludziach publicznych. Jeśli my mamy mieć mandat, żeby oceniać innych, to jako środowisko musimy być czyści" - zaznacza Paciorkowski. Dodaje, że dziennikarze ze swoimi protestami się spóźnili co najmniej pół roku. "Środowisko mogło protestować w sytuacji, gdy mogliśmy jeszcze coś zrobić. A nie teraz, kiedy jest ustawa uchwalona przez Sejm" - mówi Paciorkowski.
Także prezes "Radia Zachód" Michał Frąckowiak opowiada się za lustracją. "Nie dotarły do mnie jeszcze żadne głosy, żeby jakiś dziennikarz nie chciał się zlustrować. Ale może takie protesty bardziej dotyczą dziennikarzy o większych nazwiskach" - mówi Frąckowiak.
Chęć lustracji potwierdza dziennikarz "Radia Zachód" Robert Gromadzki. "I ja, i ci koledzy, z którymi rozmawiałem, jesteśmy za tym, żeby się lustrować. Nie widzimy żadnych przeszkód, by złożyć swoje oświadczenia lustracyjne" - mówi. I dodaje: "Śledzę dyskusję wokół lustracji, która była m.in. w DZIENNIKU. I szczerze mówiąc, argumenty Jacka Żakowskiego w ogóle do mnie nie trafiają".
Z tego, że lustracja obejmuje dziennikarzy, cieszy się redaktor naczelny "Radia Bieszczady" Jakub Osika. Liczy, że wtedy politycy stracą argument, by mówić, że media są "z układu". "Nie mam nic do ukrycia. Ludzie z mojego zespołu również. Jeśli lustracja ma pomóc zakończyć ten szantaż polityczny, to my chętnie się do tego przyłożymy" - mówi Osika.
Podkreśla, że w cywilizowanych krajach już dawno rozdział teczek i szantażu nimi został zamknięty. "Trzeba pogrzebać upiory przeszłości" - dodaje z przekonaniem. Decyzji, czy dziennikarze będą składali oświadczenia lustracyjne, nie podjęła jeszcze grupa "Polskapresse", która wydaje największe dzienniki regionalne. Na kolegium redaktorzy naczelni dzienników ustalili, że skonsultują się najpierw z kancelarią prawną. Decyzję co do lustracji w przyszłym tygodniu mają wspólnie podjąć prezes wydawnictwa i redaktorzy naczelni. W głównych gazetach koncernu, np. "Gazecie Krakowskiej" i "Dzienniku Bałtyckim", dziennikarze nie protestują przeciwko lustracji. "Nie docierają do nas głosy, że ktoś nie złoży oświadczenia na przykład z takiego powodu, jak dziennikarze <Gazety Wyborczej>" - mówi zastępca redaktora naczelnego "Dziennika Bałtyckiego" Mariusz Szmidka.
Nowa ustawa lustracyjna wchodzi w życie 15 marca. Zgodnie z nowym prawem dziennikarze, którzy urodzili się przed 1 sierpnia 1972 roku, będą musieli składać swoim pracodawcom oświadczenie, czy byli współpracownikami służb specjalnych PRL. Pracodawca z kolei oświadczenia swoich dziennikarzy musi złożyć do do Biura Lustracyjnego IPN w celu ich weryfikacji. Jeżeli dziennikarz odmówi złożenia oświadczenia, pracodawca może rozwiązać z nim umowę.
Protest czołowych dziennikarzy nie przekonuje jednak dziennikarzy mediów lokalnych. Większość z nich czeka na decyzję swoich wydawców w sprawie lustracji. Jeśli wydawca uzna, że redakcja ma się lustrować, dziennikarze zgodnie zapowiadają, że protestować nie będą.
"Czekam, by wydawca przedstawił nam swoje stanowisko. Ale nie sądzę, by wydawca namawiał nas do nierealizowania ustawy" - mówi redaktor naczelny "Nowej Trybuny Opolskiej" Jerzy Paciorkowski. Dodaje, że oczekuje też od wydawcy jasnej odpowiedzi, kto musi poddać się lustracji: tylko dziennikarze etatowi, czy także współpracownicy.
Paciorkowski podkreśla, że dziennikarze mają wpływ na opinię publiczną, dlatego powinni poddać się lustracji. "Występujemy w roli tych, którzy wydają opinię o ludziach publicznych. Jeśli my mamy mieć mandat, żeby oceniać innych, to jako środowisko musimy być czyści" - zaznacza Paciorkowski. Dodaje, że dziennikarze ze swoimi protestami się spóźnili co najmniej pół roku. "Środowisko mogło protestować w sytuacji, gdy mogliśmy jeszcze coś zrobić. A nie teraz, kiedy jest ustawa uchwalona przez Sejm" - mówi Paciorkowski.
Także prezes "Radia Zachód" Michał Frąckowiak opowiada się za lustracją. "Nie dotarły do mnie jeszcze żadne głosy, żeby jakiś dziennikarz nie chciał się zlustrować. Ale może takie protesty bardziej dotyczą dziennikarzy o większych nazwiskach" - mówi Frąckowiak.
Chęć lustracji potwierdza dziennikarz "Radia Zachód" Robert Gromadzki. "I ja, i ci koledzy, z którymi rozmawiałem, jesteśmy za tym, żeby się lustrować. Nie widzimy żadnych przeszkód, by złożyć swoje oświadczenia lustracyjne" - mówi. I dodaje: "Śledzę dyskusję wokół lustracji, która była m.in. w DZIENNIKU. I szczerze mówiąc, argumenty Jacka Żakowskiego w ogóle do mnie nie trafiają".
Z tego, że lustracja obejmuje dziennikarzy, cieszy się redaktor naczelny "Radia Bieszczady" Jakub Osika. Liczy, że wtedy politycy stracą argument, by mówić, że media są "z układu". "Nie mam nic do ukrycia. Ludzie z mojego zespołu również. Jeśli lustracja ma pomóc zakończyć ten szantaż polityczny, to my chętnie się do tego przyłożymy" - mówi Osika.
Podkreśla, że w cywilizowanych krajach już dawno rozdział teczek i szantażu nimi został zamknięty. "Trzeba pogrzebać upiory przeszłości" - dodaje z przekonaniem. Decyzji, czy dziennikarze będą składali oświadczenia lustracyjne, nie podjęła jeszcze grupa "Polskapresse", która wydaje największe dzienniki regionalne. Na kolegium redaktorzy naczelni dzienników ustalili, że skonsultują się najpierw z kancelarią prawną. Decyzję co do lustracji w przyszłym tygodniu mają wspólnie podjąć prezes wydawnictwa i redaktorzy naczelni. W głównych gazetach koncernu, np. "Gazecie Krakowskiej" i "Dzienniku Bałtyckim", dziennikarze nie protestują przeciwko lustracji. "Nie docierają do nas głosy, że ktoś nie złoży oświadczenia na przykład z takiego powodu, jak dziennikarze <Gazety Wyborczej>" - mówi zastępca redaktora naczelnego "Dziennika Bałtyckiego" Mariusz Szmidka.
Nowa ustawa lustracyjna wchodzi w życie 15 marca. Zgodnie z nowym prawem dziennikarze, którzy urodzili się przed 1 sierpnia 1972 roku, będą musieli składać swoim pracodawcom oświadczenie, czy byli współpracownikami służb specjalnych PRL. Pracodawca z kolei oświadczenia swoich dziennikarzy musi złożyć do do Biura Lustracyjnego IPN w celu ich weryfikacji. Jeżeli dziennikarz odmówi złożenia oświadczenia, pracodawca może rozwiązać z nim umowę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|