7 kwietnia Krajowe Biuro Wyborcze potwierdziło: liczba 58 tysięcy 355 podpisów niezbędnych do przeprowadzenia w Krakowie referendum została przekroczona. Datę wyznaczono na 24 maja. Krakowianie otrzymają dwie kartki i będą odpowiadać na dwa pytania: czy chcą odwołania prezydenta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego, oraz czy głosują za odwołaniem całej Rady Miasta Krakowa – w której większość ma Platforma Obywatelska oraz Lewica.
Inicjatorem referendum w Krakowie jest oficjalnie grupa mieszkańców. Jednak w akcję zbierania podpisów włączyli się politycy opozycji – PiS i Konfederacja, a także środowisko byłego posła PO, radnego i przedsiębiorcy Łukasza Gibały – głównego rywala Miszalskiego w wyborach prezydenta miasta w 2024 r.
Miszalski napisał do mieszkańców Krakowa
Tuż po ogłoszeniu daty referendum Miszalski napisał do mieszkańców Krakowa. "Od pierwszego dnia kadencji mówiłem jasno - chcę być rozliczany z efektów mojej pracy dla Krakowian. Dziś prowadzimy w Krakowie wiele ważnych zmian: inwestycje w transport, szkoły, bezpieczeństwo, przestrzeń publiczną. To proces, który wymaga czasu i konsekwencji - napisał prezydent Miszalski na Facebooku.
Dodał, że "Kraków zasługuje na stabilność, odpowiedzialność i dokończenie rozpoczętych działań" dlatego przed referendum, do którego zostało 7 tygodni będzie się starał przekonać mieszkańców Krakowa do swojej wizji rządzenia.
Miszalski: Zostańcie w domu
"Referendum w sprawie odwołania zawsze mobilizuje przeciwników. Tak działa ten system. Dlatego jeśli uważacie, że powinienem dokończyć kadencję, w dniu referendum zostańcie w domu" - napisał prezydent. Dodał, że "zwycięstwem będzie niska frekwencja w referendum i wysoka w dniu każdych wyborów.
PiS nie ukrywa, że dla tej partii referendum jest próbą przejęcia władzy w Krakowie, a potem także w innych miastach. "Odwołanie Miszalskiego w Krakowie może pociągnąć za sobą całą serię referendalnych wyborów” – pisał poseł PiS Ryszard Terlecki w felietonie pt. "Referendum coraz bliżej", opublikowanym na portalu Kurier Krakowski.
Zdradził, że podobne akcje planowane są w innych miastach, w których władzy nie ma PiS, np. w Gdański. "Przeciwnicy obecnej władzy z uruchomieniem akcji czekają na wynik konfrontacji w Krakowie" – pisał.