Przeciwnicy Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej złożyli 11 marca wniosek o organizację referendum odwołującego polityka z urzędu prezydenta miasta. Podpisało go ok.134 tys. mieszkańców. Zakończyła się weryfikacja podpisów.
Referendum w Krakowie. Głosy policzone
W poniedziałek, 30 marca urzędnicy doliczyli się 58 tys. 355 prawidłowych podpisów, czyli 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Krakowa, co było podstawowym wymogiem ogłoszenia referendum - dowiedziała się Interia. Oznacza to, że referendum jest już pewne ponieważ wymagany próg ustawowy został osiągnięty. Po Wielkanocy decyzję ma oficjalnie ogłosić komisarz wyborczy.
Ważność referendum będzie zależeć od frekwencji. Aby zostało uznane za obowiązujące, w głosowaniu musi wziąć udział nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta Krakowa, czyli 158 555 osób.
Zarzuty dla prezydenta Krakowa
Inicjatorzy referendum zarzucają Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, nieprofesjonalny audyt przeprowadzony w urzędzie po objęciu władzy po Jacku Majchrowskim, wprowadzenie strefy czystego transportu, sprawowanie urzędu w sposób niegodny - chodzi m.in. o taniec na dachu magistratu do piosenki, w której padają wulgaryzmy.
Zdaniem Miszalskiego próba jego odwołania jest zwykłą walką o władzę. Odpierając zarzuty przeciwników, mówił m.in. o rosnących dochodach miasta, inwestycjach "blisko mieszkańców” oraz działaniach na rzecz poprawy jakości życia w Krakowie, w tym poprawienia jakości usług transportowych.