Wygląda na to, że w czasie konferencji Lepper powiedział o jedno zdanie za dużo. Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że trzeba zbadać sprawę - pisze "Życie Warszawy".
Chodzi o rozmowę Anety Krawczyk z ojcem chrzestnym jej dziecka, a jednocześnie byłym asystentem Stanisława Łyżwińskiego, Jackiem Popeckim. Kobieta miała domagać się stanowiska podsekretarza stanu. Oskarżenia o molestowanie miały być zemstą za to, że go nie dostała. Gdy Popecki zapytał Krawczyk, czemu rzuca tak ciężkie zarzuty, ta miała odpowiedzieć: "bo taka jestem, jestem mściwą i złą kobietą, złą matką". Rozmowa ta została nagrana przez śledczych niedługo przed aresztowaniem byłego asystenta Łyżwińskiego.
Teraz pytanie, skąd Lepper miał informacje o tym, co jest w aktach sprawy. Sam szef Samoobrony twierdzi, że dokumentów nie widział, a wiedzę o zeznaniach ma od mecenas Róży Żarskiej, obrończyni Popeckiego. Łódzcy prokuratorzy twierdzą, że to niemożliwe, bo nikt nie miał dostępu do dokumentów.