Bardzo prawdopodobne jest, że w sytuacji braku możliwości utajnienia części rozprawy abp Wielgus zrezygnuje z procesu - pisze DZIENNIK. Pytany o to jego obrońca mec. Małecki odpowiada enigmatycznie: "Ksiądz abp Wielgus postąpi tak, aby nie ucierpiało dobro Kościoła".
Sąd lustracyjny nie zajmie się sprawą abp. Stanisława Wielgusa - dowiedział się DZIENNIK. "W ciągu ostatnich dwóch dni istnienia naszego sądu rozprawa w
sprawie abp. Wielgusa się nie odbędzie" - mówi przewodniczący sądu lustracyjnego Zbigniew Puszkarski. Mecenas arcybiskupa Marek Małecki oskarża IPN o opóźnianie przekazywania akt,
zaś rzecznik IPN odpiera zarzuty, tłumacząc, że zastosowano normalne procedury. Niewykluczone, że abp Wielgus sam zrezygnuje z autolustracji, bo teraz jego sprawa trafi do wydziału karnego
sądu okręgowego i będzie jawna.
Choć sąd lustracyjny zadecydował 22 lutego o przeprowadzeniu autolustracji abp. Wielgusa, to nie zdąży rozpoznać tej sprawy w ciągu dwóch dni, bowiem zgodnie z nowelizacją ustawy lustracyjnej 15 marca przestanie istnieć. Sędzia Zbigniew Puszkarski powiedział DZIENNIKOWI, że dotychczas Instytut Pamięci Narodowej nie przekazał sądowi lustracyjnemu żadnej dokumentacji w sprawie abp. Wielgusa.
Zgodnie z wchodzącymi w życie przepisami akta po 15 marca zostaną przekazane do sądu okręgowego. "Sprawa abp. Wielgusa zostanie przekazana prezesowi Sądu Okręgowego w Warszawie, bo takie miejsce zamieszkania wskazał arcybiskup i dalej będzie rozpatrywana w wydziale karnym w terminie wyznaczonym przez prezesa" - mówi sędzia. Puszkarski podkreśla, że tryb postępowania będzie dokładnie taki sam jak przed sądem lustracyjnym, nie ma jednak możliwości utajnienia części procesu, o co wnosił mecenas arcybiskupa Marek Małecki. Wyrok będzie stwierdzał, czy dana osoba złożyła zgodne z prawdą orzeczenie lustracyjne.
Mec. Małecki obarcza IPN winą za nierozpatrzenie sprawy abp. Wielgusa. "Po raz kolejny okazuje się, że Instytut Pamięci Narodowej był w stanie przekazać dokumenty dziennikarzom lub innym organom w terminie dosłownie kilku dni, natomiast nie był w stanie ich przekazać do sądu lustracyjnego" - oświadczył DZIENNIKOWI. Dodał, że mimo iż sprawa trafi do sądu okręgowego, arcybiskup nadal chce autolustracji.
Choć sąd lustracyjny zadecydował 22 lutego o przeprowadzeniu autolustracji abp. Wielgusa, to nie zdąży rozpoznać tej sprawy w ciągu dwóch dni, bowiem zgodnie z nowelizacją ustawy lustracyjnej 15 marca przestanie istnieć. Sędzia Zbigniew Puszkarski powiedział DZIENNIKOWI, że dotychczas Instytut Pamięci Narodowej nie przekazał sądowi lustracyjnemu żadnej dokumentacji w sprawie abp. Wielgusa.
Zgodnie z wchodzącymi w życie przepisami akta po 15 marca zostaną przekazane do sądu okręgowego. "Sprawa abp. Wielgusa zostanie przekazana prezesowi Sądu Okręgowego w Warszawie, bo takie miejsce zamieszkania wskazał arcybiskup i dalej będzie rozpatrywana w wydziale karnym w terminie wyznaczonym przez prezesa" - mówi sędzia. Puszkarski podkreśla, że tryb postępowania będzie dokładnie taki sam jak przed sądem lustracyjnym, nie ma jednak możliwości utajnienia części procesu, o co wnosił mecenas arcybiskupa Marek Małecki. Wyrok będzie stwierdzał, czy dana osoba złożyła zgodne z prawdą orzeczenie lustracyjne.
Mec. Małecki obarcza IPN winą za nierozpatrzenie sprawy abp. Wielgusa. "Po raz kolejny okazuje się, że Instytut Pamięci Narodowej był w stanie przekazać dokumenty dziennikarzom lub innym organom w terminie dosłownie kilku dni, natomiast nie był w stanie ich przekazać do sądu lustracyjnego" - oświadczył DZIENNIKOWI. Dodał, że mimo iż sprawa trafi do sądu okręgowego, arcybiskup nadal chce autolustracji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|