Premier w radiowych "Sygnałach Dnia" określił bunt dziennikarzy jako sytuację, gdy grupa ludzi uważająca się za elitę uznała, że prawo jej nie obowiązuje.
"Po 1989 roku ukształtowała się w Polsce grupa, która panuje i uważa, że reguły życia społecznego, także te prawne, jej nie dotyczą" - powiedział premier. "Z tym musimy walczyć bardzo zdecydowanie" - dodał i stwierdził, że wolałby, gdyby dziennikarzy potępiła opinia publiczna. "Ja na to liczę" - dodał premier.
Dziś w DZIENNIKU ukazał się apel kilkudziesięciu dziennikarzy, którzy wzywają do złożenia oświadczeń lustracyjnych. To odpowiedź na bojkot obowiązku, jaki nakłada na ludzi mediów nowa ustawa, a jaki rozpoczęła swoim oświadczeniem Ewa Milewicz z "Gazety Wyborczej".