Lustracja w tej wersji jest rozsądna - uważa współtwórca nowej ustawy, senator PiS Zbigniew Romaszewski. Twierdzi, że z prawem wszystko jest w porządku. "Postępowanie i wszelkie dokumenty są jawne, a postępowanie nie podlega huśtawce aż trzech instancji" - dodaje polityk w rozmowie z IAR.

Lustracja po nowemu podoba się także Lidze Polskich Rodzin i Samoobronie. Roman Giertych zapewnia, że nie boi się lustracji, złoży oświadczenie i wszystkim wymienionym w ustawie poradził to samo.

Sceptyczna jest natomiast Platforma Obywatelska. Bronisław Komorowski uważa, że prawo "spowoduje masę ludzkiej krzywdy", a poza tym zapcha sądy. "Z lustracją jest trochę tak, jak z grecką tragedią. Każde rozwiązanie jest trudne i każde prowadzi do nieszczęścia" - wyjaśnia Komorowski. Donald Tusk z kolei powiedział dziś w radiowej "Trójce", że wejście w życie nowej ustawy lustracyjnej nie zakończy problemu lustracji. Szef PO przypomina, że problemy z lustracją występują nawet w państwach, które wcześniej od Polski uregulowały tę sprawę.

Dużo bardziej krytyczne jest SLD, które zamierza zaskarżyć ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. "Jest ponad 40 zarzutów w stosunku do tej ustawy. Ona narusza wszelkie standardy demokratycznego państwa polskiego i prawa człowieka" - stwierdził Kalisz.

Bardzo konkretny problem widzi prezes PSL Waldemar Pawlak. Jego zdaniem, wymienieni w ustawie nie wiedzą, że nowe prawo każe im składać oświadczenia lustracyjne. A poza tym podkreśla, że cała lustracja jest zbyt upolityczniona. "Jeżeli rzeczywiście takie plany lustracyjne będą realizowane, to w Polsce nie będziemy się już niczym innym zajmować. Zwłaszcza że są już plany lustracji majątkowej" - mówi Pawlak.

Część zapisów nowej ustawy lustracyjnej skrytykował także w radiowych "Sygnałach Dnia" marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Jego zdaniem, błędem jest objęcie obowiązkiem lustracji wszystkich dziennikarzy, także tych z mediów prywatnych. Borusewicz ma też wątpliwości, czy IPN poradzi sobie z nowymi obowiązkami.

Obowiązująca od dziś ustawa nakazuje złożenie oświadczeń lustracyjnych nawet 700 tysiącom osób. Znika instytucja Rzecznika Interesu Publicznego, którego obowiązki przejmą IPN oraz sądy powszechne.

Ci, którym udowodni się kłamstwo lustracyjne, będą mieli 10-letni zakaz pełnienia funkcji publicznych. Za zeznanie nieprawdy w postępowaniu lustracyjnym grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.