Chodzi o rolę, jaką Makowski odegrał w czasie operacji ZEN. Były esbek, negatywnie zweryfikowany i podejrzewany o finansowe nadużyacia, miał za zadanie zorganizować osłonę wywiadowczą polskiej misji wojskowej w Afganistanie. Jego nazwisko znalazło się także w raporcie z weryfikacji WSI. Według dokumentu, Makowski tak naprawdę nie dbał o ochronę żołnierzy, a jedynie naciągał skarb państwa na potężne sumy.

O tym, że Szmajdziński i Dukaczewski wiedzieli o kompromitujących Makowskiego faktach, powiedział Zbigniew Siemiątkowski. "Jako szef Urzędu Ochrony Państwa byłem wewnętrznie przekonany, że trzeba postępować bardzo ostrożnie, bo mamy do czynienia z najważniejszą sprawą z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju i naszych sojuszników (...). Przekazywałem swoje wątpliwości odnośnie Makowskiego ministrowi Szmajdzińskiemu i szefowi WSI. (...) Nasza weryfikacja osoby Makowskiego, jego informacji i możliwości operacyjnych nie wypadła dla niego dobrze. Dlatego on poszedł ze swoimi pomysłami do WSI. My zakładaliśmy, że Makowski może być konfabulantem, a jego źródła mogą być inspirowane" - takie zeznania Siemiątkowskiego przytacza wprost.pl.

Dukaczewski odpiera zarzuty Macierewicza. Twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Szmajdziński natomiast tłumaczy, że powierzenie zadania Makowskiemu wynikało z pośpiechu, w jakim przygotowywano operację w Afganistanie.