Abp Muszyński jest jednym z uczestników rozpoczynającego się dziś w Rzymie międzynarodowego kongresu, w którym udział biorą reprezentanci europejskich Episkopatów oraz 400 przedstawicieli ruchów i organizacji katolickich z całej Europy. Uczestnicy kongresu przekażą szefom państw Unii swoje oczekiwania dotyczące etycznego wymiaru eurokonstytucji.
Bogumił Łoziński: Jaki jest cel kongresu chrześcijan w Rzymie?
Abp Henryk Muszyński: W jego trakcie będziemy rozmawiać o wartościach, na jakich powinna być zbudowana wspólnota europejska, oraz w jaki sposób chrześcijanie powinni być obecni w debacie o przyszłości Unii. Chodzi przede wszystkim o udział w kształtowaniu traktatu konstytucyjnego. Trzydniowe spotkanie zostało zorganizowane przez Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej COMECE z okazji 50. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich. Nasze refleksje zostaną ujęte w specjalnym „Orędziu z Rzymu”. Przekażemy je szefom państw i rządów, którzy spotkają się 25 marca na posiedzeniu Rady Europy w Berlinie.
Jakie wartości powinny zostać uwzględnione w traktacie konstytucyjnym, co ma być etycznym fundamentem scalającym Unię Europejską?
Przede wszystkim musimy uwzględnić w traktacie fakt, że Unia Europejska nie jest tylko wspólnotą gospodarczą, ale także wspólnotą wartości, także wartości etycznych wyrosłych na podłożu chrześcijańskim. Co więcej, Europa w znacznym stopniu tymi wartościami żyje. Oczywiście mamy świadomość, że nasz kontynent został także zbudowany na tradycji oświeceniowej. Trzeba znaleźć kompromis między tymi tradycjami. W moim przekonaniu płaszczyzną spotkania może być humanizm.
Konkretnym postulatem Kościoła wobec traktatu konstytucyjnego jest umieszczenie w jego preambule odwołania do imienia Boga, tzw. invocatio Dei oraz wskazanie na chrześcijańskie korzenie Europy. Dla mnie osobiście najlepszą formułą zapisania odwołania do imienia Boga jest rozwiązanie zastosowane w polskiej konstytucji. Według niego osoby wierzące wywodzą uniwersalne wartości od Boga, a niewierzące z innych źródeł. To jest formuła do zaakceptowania dla wszystkich. Człowiek jest istotą wartościującą i musi mieć punkt odniesienia dla podstawowych wartości.
Są też inne propozycje sposobu umieszczenia odwołania do Boga w traktacie, np. aby każdy kraj przyjmował sformułowanie, które jemu odpowiada. Jaka jest opinia księdza arcybiskupa o takiej propozycji?
Taka możliwość istnieje, ale według mnie nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ chodzi o to, aby w preambule wskazać wartości, które łączą, scalają, o wskazanie najgłębszego fundamentu dla całej wspólnoty europejskiej, a nie dla każdego kraju oddzielnie.
Traktat konstytucyjny zawiera bardzo korzystne dla Kościołów i związków wyznaniowych zapisy w art. 52. i art. 70. Czy dla tych dwóch artykułów Kościół nie powinien poprzeć traktatu, nawet bez odwołania do Boga i chrześcijańskich wartości?
Rzeczywiście artykuł 52. traktatu jest dla nas bardzo ważny, bowiem nakłada na Unię obowiązek poszanowania statusu prawnego Kościołów i związków wyznaniowych oraz prowadzenia z nimi regularnego dialogu, z kolei artykuł 70. gwarantuje obywatelom Unii wolność religijną. Jednak w moim przekonaniu te zapisy nie są wystarczające. Trzeba iść głębiej i np. wskazać, o jaką wolność chodzi, z jakich wartości ona wyrasta, bo przecież pojęcie wolności jest bardzo wieloznaczne. W cywilizacji europejskiej wolność ma określone znaczenie wyrastające z chrześcijaństwa, a inne cywilizacje często wywodzą tę wartość z innych źródeł.
Czy rozwiązania w sprawach ekonomicznych i społecznych zaproponowane w traktacie konstytucyjnym są zgodne z katolicką nauką społeczną, np. zasadą pomocniczości, czy solidarności?
Zarówno solidarność, jak i pomocniczość, tak jak zostały one sformułowane w nauce społecznej Kościoła, są fundamentalnymi zasadami mającymi określać życie społeczne i gospodarcze Unii. Problem polega na tym, że są to piękne deklaracje, jednak nie wiadomo, jak będą one realizowane w praktyce.
A czy traktat dostatecznie chroni kraje członkowskie przed ingerencją instytucji unijnych w tzw. sprawy światopoglądowe? Np. Polska była upominana przez rezolucję Parlamentu Europejskiego w sprawie domniemanej homofobii.
Ten przykład pokazuje bardzo wyraźnie, że w Unii istnieją odmienne założenia aksjologiczne. Nie ulega wątpliwości, że traktat konstytucyjny jest znacznie bardziej laicki niż np. Konstytucja RP. Zróżnicowanie religijne państw tworzących Unię, a co za tym idzie wartości, na których budują one swój porządek prawny, powinny znaleźć odzwierciedlenie w traktacie. Oczywiście w sposób ogólny, jednak gwarantujący moliwość kierowania się nimi przez dane państwo.
Jakie minimalne warunki musi spełniać traktat konstytucyjny UE, aby ksiądz arcybiskup go poparł?
Na pewno trzeba wypracować pewne minimum wspólnych wartości. Moje poparcie zależy od tego, w jakiej formie te wartości zostaną zdefiniowane i zapisane, a to jest przedmiotem dyskusji.
Abp Henryk Muszyński jest metropolitą gnieźnieńskim, przez wiele lat był delegatem Episkopatu Polski do Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej COMECE
Unia Europejska nie jest tylko wspólnotą gospodarczą, ale także wspólnotą wartości, także wartości etycznych wyrosłych na podłożu chrześcijańskim – podkreśla w rozmowie z DZIENNIKIEM abp Henryk Muszyński.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama