Oleksy, który w czasie rozmowy z Aleksandrem Gudzowatym nazwał Kwaśniewskiego "małym krętaczem" i twierdził, że były prezydent nie jest w stanie wytłumaczyć się ze swojego majątku, tym razem wylewał gorzkie żale. Stwierdził, że cała ta historia "podcięła w nim wiarę w ludzi". Zaatakował też Kwaśniewskiego: "Mówienie o polityku <kretyn i zdrajca> świadczy też o tym, kto takie słowa wypowiada".

Sam przedstawiał się jako człowiek z czystymi intencjami, który do polityki wszedł bez chęci kariery. Jako przyczynę całego zła wskazał swoją ufność wobec ludzi i to, że brakuje mu "drapieżnej bezwzględności". A dlaczego poszedł do Gudzowatego, skoro ten wcześniej nagrał już Adama Michnika? "Co ja poradzę na faceta, który jest tak zboczony" - odpowiedział Oleksy.

Zapowiedział, że odda legitymację partyjną, ale najpierw "pójdzie pożegnać się z kolegami". Stwierdził, że takie prawo dają mu jego przejścia i jego biografia.

W ujawnionych przez DZIENNIK zapisach z nagrań rozmów Oleksego z Gudzowatym pojawia się nazwisko Jerzego Urbana, który miał zatrudnić w swoim piśmie Krzysztofa Janika. Sam Urban w rozmowie z RMF zaprzeczył. "To jest czysta nieprawda. Pozwala mi to przypuszczać, że reszta to też nieprawda" - stwierdził. Dodał, że jego zdaniem ujawnienie tych taśm to polityczna śmierć Oleksego. A o Gudzowatym powiedział: "Nie sądzę, by ktoś jeszcze chciał robić z nim interesy".

Poseł PiS, Artur Zawisza, o którym Oleksy wypowiadał się pochlebnie, zapowiedział, że były premier jest niemal pewnym kandydatem na świadka, który miałby stanąć przed reaktywowaną bankową komisją śledczą.

Jak zapowiedział już minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, taśmami zajmie się prokuratura. Powstaje jednak pytanie, kto będzie ponosił odpowiedzialność za informacje pochodzące z podsłuchu. Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski uważa, że jest to ten, kto je ujawnia. Ale pytany o zapowiedź Marka Borowskiego, który chce pozwać Oleksego do sądu, w radiowych "Sygnałach Dnia" odpowiedział, że nie wie, czy pozew powinien być skierowany przeciwko byłemu premierowi, czy raczej przeciwko biznesmenowi.