Marek Borowski nie spuszcza z tonu i nie wycofuje swojej zapowiedzi skierowania do sądu sprawy przeciwko Oleksemu. "Wszystko to było w takim bardzo niejasnym sosie. A tu musi być bardzo jasne stwierdzenie, że nie miał żadnych podstaw do tego typu oskarżeń. A poza tym pan Oleksy obsmarował również moją żonę. To jest granica nieprzekraczalna. W związku z tym spotkamy się w sądzie" - zapowiedział w rozmowie z dziennikiem.pl były marszałek Sejmu.
Dodał, że nie zamierza rozmawiać z Oleksym za pośrednictwem mediów, a jedynie poprzez adwokata. Przyznał jednak, że po ujawnieniu treści nagrań zadzwonił do Oleksego. "Powiedział, że owszem, zdementuje wszystko, itd. Ale tutaj nie ma co dementować, bo on po prostu to powiedział" - podkreślił Borowski.
Dodał, że nie wie, czy będą inne podobne pozwy przeciwko byłemu premierowi. "Jeżeli Oleksy zajmował się stosunkami w SLD, to jest to sprawa jego i SLD. Natomiast jeżeli ni stąd ni zowąd przyczepił się do mnie i mojej żony, to poniesie konsekwencje" - zapowiedział.
14 września 2006 roku Józef Oleksy spotkał się z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym. W rozmowie uczestniczył również Jan Bisztyga. Oto jeden z fragmentów tej rozmowy, dotyczący żony Marka Borowskiego.
Gudzowaty: A Borowski co teraz robi?
Oleksy: Bezrobotny!
G: Jak to?
O: On nie pracuje nigdzie.
G: Z czego on żyje?
O: U żony jest zatrudniony. Jego żona Alina, bardzo przedsiębiorcza kobieta.
G: Tak?
O: Sprywatyzowała ten Kopexim.
G: Kopexim?
O: Tak. To stara centrala handlu zagranicznego. Jedna z tych największych. Ona tam była dyrektorem, wicedyrektorem. W wąskim gronie, był taki czas, że można było nomenklaturowo de facto sprywatyzować. Oni to zrobili i ona jest dużym właścicielem tego.
Oleksy: Borowski kręcił w rozliczeniu kampanii
Oleksy: Kasa i tak wypływa partyjna przecież do Borowskiego, do paru innych.
Gudzowaty: Tak?
O: Ale oczywiście! Nie zwróciłeś uwagi, bo co ci to obchodzi, że Borowski wyciągnął koszty kampanii prezydenckiej, pięćset tysięcy, a SLD cztery i pół miliona. Tylko, że Cimoszewicz miał trzy tygodnie kampanii, a Borowski trzy miesiące.
Bisztyga: Kręcił w rozliczeniu?
O: Pewnie!
(...)
G: A Borowski co teraz robi?
O: Bezrobotny!
G: Jak to?
O: On nie pracuje nigdzie.
G: Z czego on żyje?
O: U żony jest zatrudniony. Jego żona Alina, bardzo przedsiębiorcza kobieta.
G: Tak?
O: Sprywatyzowała ten Kopexim.
G: Kopexim?
O: Tak. To stara centrala handlu zagranicznego. Jedna z tych największych. Ona tam była dyrektorem, wicedyrektorem. W wąskim gronie, był taki czas, że można było nomenklaturowo de facto sprywatyzować. Oni to zrobili i ona jest dużym właścicielem tego.