"Ufam Konradowi Kornatowskiemu. Wierzę w jego wersję wydarzeń. Fakty i dokumenty potwierdzają to, co mówi" - podkreślił Kaczmarek. W oświadczeniu przesłanym PAP dodał, że wersja szefa policji ma poparcie w dokumentach, choć jest zupełnie inna niż ta prezentowana przez Rokitę.
Kaczmarek zaznaczył, że Kornatowskiego zna od wielu lat. "To odważny i bezkompromisowy człowiek" - napisał szef MSWiA.
Oskarżenia Rokity skomentował także Jarosław Kaczyński. Jak powiedział szef rządu, z jego wiedzy wynika, że Kornatowski "nie prowadził śledztwa i nie umarzał sprawy" zabitego przez MO Tadeusza Wądołowskiego. A cała sprawa to dwupiętrowe nieporozumienie.
Kaczyński zaznaczył, że nie pamięta sprawy Wądołowskiego ze swojej działalności w Komitecie Helsińskim. "Po drugie, o ile mi wiadomo, rola pana Kornatowskiego sprowadziła się do sporządzenia tej pierwszej notatki, natomiast on nie prowadził śledztwa i nie umarzał sprawy" - podkreślił premier.
DZIENNIK dotarł do materiałów Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej do Zbadania Działalności w okresie PRL. Efektem jej pracy był raport, który do dziś jest jedyną dokumentacją opisującą kilkadziesiąt przypadków zabójstw dokonanych w czasach PRL. Raport kończy lista około stu nazwisk osób, które uczestniczyły w mataczeniu postępowań karnych i mogą być podejrzane o dokonanie przestępstw. Znajduje się na niej nazwisko Kornatowskiego, który miał umorzyć śledztwo ws. zabitego w latach 80. przez MO Tadeusza Wądołowskiego.