Według radia RMF, historycy z Instytutu chcą się dowiedzieć, jakie osoby z kręgów kultury interesowały komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa, kogo typowano na tajnych współpracowników i w jaki sposób pomagano w artystycznej karierze. Badacze opiszą też, jak w PRL funkcjonowała kultura, bo historycy nie mają wątpliwości, że była ona uwikłana politycznie.
Ze zgromadzonych do tej pory materiałów można wyłowić już mechanizmy, które sprzyjały współpracy. Według profesora Andrzeja Chojnowskiego, który kieruje badaniami, były to próżność, zawiść i wewnętrzne konflikty w środowisku artystów. SB bardzo umiejętnie to wykorzystywała i podsycała.
Profesor twierdzi, że trudno jeszcze mówić o konkretnych nazwiskach. Jednak już za kilka dni IPN zacznie zbierać żelazne dowody. Jak SB zbierała haki na aktorów przy pomocy innych aktorów, świadczy opisany przez DZIENNIK przykład Damięckiego, tajnego współpracownika o pseudonimie Bliźniak.