Prezydent w końcu stwierdził, że tak dalej być nie może. Lecha Kaczyńskiego najbardziej bolało to, że za to, co robił rząd Kazimierza Marcinkiewicza, obwiniany był jego brat, a nie premier. Dlatego prezydent uznał, że w takim razie szefem rządu powinien zostać Jarosław Kaczyński.
"Ja go do tego zmusiłem, kiedy piąty dzień z rzędu był atak na mojego brata, a premier ówczesny, przez te same pięć dni, ani razu do niego nie zadzwonił" - opowiadał prezydent. I zaczął namawiać brata, by zmienił Marcinkiewicza na stanowisku.
"Po dłuższych przekonywaniach brat przyjął tego rodzaju rozwiązanie" - powiedział Lech Kaczyński.