Budżetu państwa na to nie stać - tłumaczy pomysł LPR "Życie Warszawy". A parady homoseksualistów oznaczają dodatkową pracę dla policjantów i utrudnienia w komunikacji. "To duże wydatki i powinni je ponosić organizatorzy demonstracji" - twierdzi Przemysław Andrejuk z LPR.

Homoseksualistom pomysł się oczywiście nie podoba. Ale nie dlatego, że tylko oni mieliby płacić za swoje manifestacje. Geje i lesbijki utrzymują, że ich parady na ulicach miast nie przynoszą żadnych strat. Wręcz przeciwnie.

"Ubiegłoroczna parada w stolicy przyniosła miastu blisko 1,2 mln zł zysku" - twierdzą przedstawiciele Kampanii przeciw Homofobii. A prawnicy dodają, że nawet jeśli demonstracje homoseksualistów oznaczają duże koszty dla państwa, to nie można kazać za nie płacić. "Byłoby to dyskryminowanie praw mniejszości" - mówi "ŻW" Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.