Pani Hojarska na dramatycznej konferencji prasowej poinformowała wczoraj, że została napadnięta przez dziennikarza Faktu. Według jej słów nasz redakcyjny kolega robił jej zdjęcia w toalecie, a potem ją pobił.
Wszystko, co mówi pani poseł to kłamstwo. Kłamstwo, które ma oczywisty cel. Obronę i usprawiedliwienie agresji jej partyjnych kolegów. Ma chronić ich przed prokuratorem i więzieniem.
W środę w nocy nasz dziennikarz był w pracy. Obserwował urodzinową imprezę przewodniczącego Andrzeja Leppera, która odbywała się w jednej z warszawskich restauracji. Przed północą nietrzeźwych członków Samoobrony z równowagi wyprowadził widok aparatu fotograficznego. Wtedy właśnie rzucili się na naszego dziennikarza. Mamy neutralnych świadków, którzy widzieli całe zajście i są gotowi zeznawać przed sądem.
Złożyliśmy zawiadomienie w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej dziennikarza Faktu i zniszczenia mu aparatu fotograficznego.
Ponieważ za napaść i uniemożliwianie pracy dziennikarzom grozi więzienie, obecna na miejscu i znana z tupetu poseł Danuta Hojarska natychmiast wymyśliła rzekomy napad na swoją osobę.
Hojarska od dawna jest na bakier z prawem. Za fałszerstwo była już skazana przez sąd. Kłamiąc w sprawie Faktu, znów naraziła się na sądowy wyrok. Bo jeśli nie odwoła swoich
wczorajszych słów dotyczących naszej redakcji, spotkamy się w sądzie.