Dziennik Gazeta Prawana logo

Szykuje się polityczna emigracja do Brukseli

13 października 2007, 15:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jak legalnie zarobić duże pieniądze w polityce? Zostać eurodeputowanym. I choć wybory do Parlamentu Europejskiego dopiero za dwa lata, czołówka polskich polityków już myśli o tym, jak zdobyć mandat. Żeby zapobiec wojnom o miejsca na wyborczych listach, PiS, Samoobrona i LPR dogadały się co do zmiany ordynacji do europarlamentu.

A jest o co walczyć - pisze tygodnik "Wprost". Europosłowie będą co miesiąc otrzymywać 42 tysiące złotych (z dietami), podczas gdy ich partyjni koledzy w Sejmie nadal będą zarabiać "tylko" 12 tysięcy. Dlatego szykuje się zmiana ordynacji wyborczej do europarlamentu.

Wicepremier Andrzej Lepper mówi, że pomysł jest PiS-owski, ale popiera go zarówno Samoobrona, jaki i LPR. Krzysztof Filipek, reprezentant Samoobrony w kancelarii premiera twierdzi, że poparcie dla tej ordynacji będzie prawdopodobnie zagwarantowane w aneksie do umowy koalicyjnej.

Projekt przewiduje, że Polska będzie jednym wielkim okręgiem wyborczym. A więc mieszkańcy Rzeszowa i Szczecina będą głosować na tę samą listę. Kolejność osób na liście będą ustalać partyjne centrale. Koalicjanci chcą pójść jeszcze dalej - rozważają umieszczenie w nowej ordynacji przepisu, w myśl którego będziemy głosować nie na osobę, ale na partię. Tak więc od decyzji partyjnych liderów będzie więc zależało, kto zdobędzie mandat.

Takie ręczne sterowanie listami może okazać się jednak konieczne, bo wielu obecnych posłów już dziś ostrzy sobie zęby na brukselskie zarobki. "Na urodzinach Leppera słyszałem, że do Parlamentu Europejskiego wybiera się cała wierchuszka Samoobrony z Januszem Maksymiukiem i Krzysztofem Filipkiem na czele" - twierdzi informator "Wprost" z Samoobrony. Oficjalnie jednak żaden z nich nie chce się do tego przyznać.

Bruksela kusi też polityków PiS. Nasi rozmówcy twierdzą, że o karierze europosła myślą m.in. świeżo upieczony wiceprezes partii i szef komisji spraw zagranicznych Paweł Zalewski, przewodniczący komisji ds. UE Karol Karski i wiceminister edukacji Sławomir Kłosowski. "Faktycznie o tym myślałem, ale jeszcze za wcześnie, by podejmować jakiekolwiek decyzje. Tym bardziej że Parlament Europejski to bardzo specyficzne miejsce. Obawiam się, że eurodeputowani mają taki wpływ na to, co się dzieje w ich kraju, jak radni dzielnicy w Warszawie" - żartuje Karski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj