Dziennik Gazeta Prawana logo

Stanisław Łyżwiński udawał impotenta?

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Czy Stanisław Łyżwiński udawał impotenta, by uniknąć kary za m.in. gwałt? "Fakt" pisze, iż jego mecenas Wiesław Żurawski złożył w sądzie dowód, który ma stwierdzać, że jego klient nie mógł dokonać zarzucanych mu przestępstw. Czyżby chodziło o lekarskie zaświadczenie o impotencji?

Stanisław Łyżwiński został decyzją sądu aresztowany na trzy miesiące. Wcześniej usłyszał w prokuraturze siedem zarzutów, m.in. gwałtu, seksualnego wykorzystywania kobiet i namawiania do przerwania ciąży. Do żadnego się nie przyznał.

Jak dowiedział się "Fakt", mecenas dostarczył do sądu nowy "obiektywny dowód" - jak sam twierdzi - na niewinność Łyżwińskiego. Gazeta twierdzi, iż było to zaświadczenie od lekarza, który stwierdził u seksposła problemy z erekcją. Nie mógłby więc nikogo zgwałcić.

Czy Łyżwiński rzeczywiście ma problemy z męskością? Tego dokładnie nie wiadomo, bo o mającym zaświadczyć to dowodzie mówił jedynie jego mecenas, ale nikomu z postronnych osób go nie pokazał.




Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj