- mówił Miller. - zapowiedział.
Miller wyjaśnił, że ocenia projekt z punktu widzenia tempa wzrostu PKB, sprawiedliwego podziału owoców tego wzrostu i zdolności tworzenia miejsc pracy.
Jego zdaniem na wzrost w wysokości 2,2 proc. PKB przewidziany przez rząd w projekcie mogą sobie pozwolić kraje bogate, a nie biedne, które muszą nadrabiać zaległości. Miller zaznaczył, że 2,2 proc. wydaje się i tak nierealne, ponieważ nie ma żadnych okoliczności, które wskazywałyby, że wzrost gospodarczy w tej wysokości można osiągnąć.
- mówił Miller.
Jego zdaniem są w Polsce politycy, którzy uważają to za swoją chlubę. - powiedział poseł.
Wyjaśnił, że aby zatrudnienie rosło, wzrost PKB musi wynosić co najmniej 3-4 proc., a nie 2,2 proc. - powiedział.
Miller krytykował także założony przez rząd wzrost wpływów z PIT o 6 proc. i z CIT o 11 proc., do czego nie ma podstaw. Jego zdaniem prognozy te świadczą o tym, że projekt jest
- podkreślił poseł.
Miller mówił o niepokojących - jego zdaniem - danych dotyczących biedy w Polsce. - powiedział. Zaznaczył, że nie tylko zamyka się na masową skalę szkoły, ale też szkolne stołówki.
Powołując się na raport UNICEF poseł mówił, że w Polsce prawie 1,3 mln dzieci nie ma dostępu do podstawowych dóbr niezbędnych do podstawowego rozwoju, a 21 proc. dzieci żyje poniżej progu ubóstwa. Mamy - jak powiedział - 16 razy więcej biednych dzieci niż w Szwecji, mimo że polskie PKB jest tylko dwa razy niższe (po uwzględnieniu różnic w cenach) od szwedzkiego.
- powiedział.
Przekonywał, że Polska jest także w ogonie Europy pod względem wydatków na walkę z wykluczeniem społecznym - wydaje pięć razy mniej niż wynosi średnia unijna. Wskazał, że dlatego lewica skierowała do laski marszałkowskiej projekt, który przywraca trzecią stawkę podatkową, zniesioną wspólnym wysiłkiem PiS i PO w ramach prezentu dla najbogatszych Polaków.
Miller poinformował, że SLD proponuje też w swoim projekcie uwolnienie środków zgromadzonych z Funduszu Pracy. Projekt nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia przewiduje refundację firmom kosztów poniesionych z tytułu opłaconych składek na ubezpieczenia społeczne, w związku z zatrudnieniem pierwszego lub drugiego pracownika. Poseł krytykował zamrożenie przez ministra finansów ok. 7 mld zł w Funduszu Pracy.