Sprawa płacy minimalnej jest ściśle związana z tempem rozwoju Polski - podkreślił prezes Prawa i Sprawiedliwości podczas debaty eksperckiej "Praca i płaca. Państwo i rynek". Jego zdaniem, podwyższenie płacy minimalnej pobudziłoby rozwój naszego kraju. Obecnie bowiem w Polsce mamy jedną z najniższych wydajności pracy na godzinę w Unii Europejskiej.
Jarosław Kaczyński mówił, że rozwiązania, proponowane przez rząd Donalda Tuska, takie, jak zmniejszanie kosztów pracy przez redukcję zatrudnienia, są antyrozwojowe.
Podwyżka płacy minimalnej to jeden z postulatów związkowców, którzy czwarty dzień protestują w Warszawie. Inne żądania to rezygnacja z elastycznego czasu pracy, podniesienie progów dochodowych upoważniających najuboższych do świadczeń rodzinnych i socjalnych, ograniczenie stosowania "umów śmieciowych" i rezygnacja z wydłużonego do 67 lat wieku emerytalnego.
Komentarze(88)
Pokaż:
..no kiedy?
Za pomocą "zaprzyjaźnionych" mediów (określenie Andrzeja Wajdy) Tusk wmówił Polakom, że CBA to zbędna instytucja, gnębiąca niewinnych ludzi. Żaden układ nie istnieję, jest wytworem chorej wyobraźni. Posłanka Sawicka to tylko biedna skrzywdzona miłość, a doktor G. to wręcz bohater, dobroczyńca ludzkości, szykanowany przez okrutny i zły reżim. Złodzieje stali się nagle niewinni jak te lilie polne, a ścigający ich funkcjonariusze – agenci CBA, prokuratorzy – mianowani zostali czarnym ludem.
A gdy już objęli władzę, to w pierwszej kolejności uderzyli w instytucje walczące z korupcją. Przetrącili kręgosłup CBA, prokuraturę zamienili w niedotykalną korporację, zmienili ustawę o NIK, likwidując protokoły kontroli, tak aby Izba pisała raporty bardziej ogólne, bez kłopotliwych szczegółów.
Walkę z korupcją uznano za nadużycie, a jeśli w ogóle ktoś coś wykrył, ujawnił - to okazywał się kozłem ofiarnym. Tak się stało z Mariuszem Kamińskim. Próbowano utrwalić przekonanie, że afery widzi tylko złe PiS, ale tak naprawdę wszystko jest w porządku.
Nic zatem dziwnego, że rozmaite Rychy, Miry, Zbychy z PO oraz podobna do nich Śmietanka z PSL-u uznała to za jasny sygnał – można kraść.
A potem były już tylko kolejne zamiatane pod dywan afery, z hazardową na czele i znów jasny sygnał – jak złapią za rękę, to mówimy, że to nie nasza ręka. Nikt nam nie zrobi nic.
I seria samobójstw – tu się prezes zastrzelił, tam dyrektor powiesił – udziału osób trzecich nie stwierdzono.
Władza sprawowana przez PO i PSL jest po prostu sama w sobie korupcjogenna. Ona korupcję lubi, ona korupcji sprzyja, a układy korupcyjne jej sprzyjają z wzajemnością. W obronie obecnej władzy nie będą szczędzić pieniędzy ani sił.
Władza Kontrolna Sądownicza jest podporządkowana Władzy Ustawodawczej, a Władzę Ustawodawczą mają opanowaną towarzysze partyjni. W Polsce niestety mamy zamiast demokracji przedstawicielskiej, zwykły totalitaryzm partyjny jak w czasach PRL za rządów PZPR.
Rząd Tuska sprowadził na Polskę nieszczęścia związane z pakietem klimatycznym, a teraz cynicznie przerzuca winę na PiS.
1. W marcu 2007 r. Rada Europejska zatwierdziła jako cel Unii Europejskiej trzydziestoprocentową redukcję emisji gazów cieplarnianych do 2020 r., pod warunkiem zobowiązania się przez inne kraje rozwinięte do porównywalnego obniżenia emisji oraz przez bardziej zaawansowane gospodarczo kraje rozwijające się do wniesienia wkładu odpowiedniego do ich możliwości i zakresu odpowiedzialności. Rada przyjęła również osobne mocne zobowiązanie do obniżenia emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 20% do 2020 r. niezależnie od wszelkich porozumień międzynarodowych. Rada Europejska potwierdziła także, że w dłuższej perspektywie, tj. do 2050 r., kraje rozwinięte powinny wspólnie ograniczyć swoje emisje o 60-80% w stosunku do poziomu z 1990 r.
Powyższy fragment pochodzi z uzasadnienia projektu dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady COM 2008/16, wersja ostateczna z 23 stycznia 2008 r.
2. Zwracam uwagę – marzec 2007 rok, w Polsce rządy Prawa i Sprawiedliwości. Owszem, Polska popiera pakiet klimatyczny... ale poziom redukcji emisji liczy się od 1990 roku!
Co to znaczy w praktyce? To, że obowiązek 20-procentowej emisji dwutlenku węgla Polska ma już za sobą. W latach 1990-2005 r., dzięki między innymi reformom Balcerowicza i upadkowi wielu dziedzin polskiej gospodarki, emisja dwutlenku węgla do atmosfery zmniejszyła się o około 30 procent. Pakiet klimatyczny był dla nas bezpieczny, ba – korzystny nawet!
3. Problem zaczął się w styczniu 2008 roku, kiedy to Komisja Europejska przedstawiła nowy pakiet klimatyczny. I tam dopiero, w styczniu 2008 roku, pojawił się rok 2005 jako rok bazowy obliczania redukcji emisji dwutlenku węgla. I taki właśnie, zmieniony pakiet, w grudniu 2008 roku zaklepał ostatecznie rząd Donalda Tuska. Cały „krwawy” wysiłek z lat 1990-2005 w przypadku Polski trafił szlag. Musimy od nowa rozpoczynać redukcję dwutlenku węgla, musimy kupować nowe technologie lub kupować prawa do emisji. Zamiast roli beneficjentów pakietu klimatycznego, stajemy się jego ofiarami. Wyłącznie za sprawą rządów Tuska!
4. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że pakiet klimatyczny, w jego najgorszej wersji, to wyłączna „zasługa” rządów PO-PSL. Prawo i Sprawiedliwość nie ma z tym nic wspólnego. Popieraliśmy pakiet klimatyczny, ale w wersji bezpiecznej i korzystnej dla Polski, z rokiem bazowym 1990. To Platforma, to rząd Donalda Tuska, zgadzając się na rok bazowy 2005, zacisnął pętlę na szyi polskiej gospodarki.
5. Stanowisko Prawa i Sprawiedliwości wobec tego zmienionego na niekorzyść Polski pakietu klimatycznego najlepiej wyraził obecny senator Prawa i Sprawiedliwości, a wówczas eurodeputowany Bogdan Pęk, który 17 grudnia 2008 roku w Parlamencie Europejskim powiedział tak: „...jest to jedno z największych oszustw w historii ludzkości. Absurdalna decyzja oparta na całkowicie sfałszowanych danych, niemająca racjonalnych podstaw naukowych...”
Skutki „jednego z największych oszustw w historii ludzkości” sprowadził na Polskę Donald Tusk. Rząd Prawa i Sprawiedliwości nie miał z tymi skutkami nic wspólnego...
PS. Po podpisaniu przez Tuska pakietu klimatycznego w wersji grudzień 2008, na posiedzeniu Klubu Polskiego w Strasburgu, podczas grudniowej sesji w 2008 roku, doszło do ostrej konfrontacji. Krytyczny wobec pakietu europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk stoczył ostry spór z eurodeputowanym PO Jerzym Buzkiem. Kuźmiuk obnażył hipokryzję PO i starcie z Buzkiem wygrał przez przez nokaut.