Zdaniem Piotra Guziała, lidera Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej decyzja władz I i III Programu Polskiego radia to bezprecedensowa próba manipulacji, której celem jest wypaczenie wyniku referendum. Tym bardziej, że - jak podkreśla - zapłacił on za czas antenowy, zgodnie z obowiązującym cennikiem.

Reklama

Kierownictwo rozgłośni tłumaczy tymczasem, że Polskie Radio jako nadawca centralny nie angażuje się w akcje o wymiarze lokalnym.

- Jestem przekonany, że rozgłośnią właściwą do ewentualnego zamieszczenia reklam o charakterze lokalnym, a dotyczących Stolicy, jest Radio dla Ciebie - napisał Piotr Lignar, dyrektor programowy Polskiego Radia.

W opinii Guziała wskazywanie Radia dla Ciebie ze słuchalnością na terenie stolicy poniżej 1 procenta, zamiast sztandarowych Pierwszego i Trzeciego Programu, ze słuchalnością w każdym przypadku około 10 procent, nie wymaga komentarza.

- Uważamy, że rządząca partia wykorzystuje wszystkie brudne chwyty, by obronić stanowisko partyjnej koleżanki - dodaje Guział.

W efekcie Warszawska Wspólnota Samorządowa ma się zwrócić do premiera, parlamentu i Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o wnikliwe zbadanie sprawy i zdecydowaną reakcję.

Okazuje się jednak, że także PiS mówi o niedopuszczalnych praktykach stosowanych przez stołeczny ratusz.

Patria kierowana przez Jarosława Kaczyńskiego wysłała do Hanny Gronkiewicz-Waltz specjalny list, w którym informuje o braku zgody na umieszczenie plakatów referendalnych w stołecznym metrze.

Co więcej, zdaniem PiS, warszawiacy praktycznie codziennie bombardowani są informowani o kolejnych działaniach stołecznych urzędników, których celem jest zmniejszenie frekwencji.

- Dość przypomnieć medialne informacje o tym jak urzędnicy utrudniają warszawiakom dopisywanie się do rejestru wyborców czy prowokacje dziennikarską, która na nagraniu wykonanym przez jedną z redakcji, ujawnia, że Straż Miejska w Warszawie działa uzależniając swoją pracę od kalendarza wyborczego - przypominają przedstawiciele PiS.

Krzysztof Malawko, rzecznik stołecznego metra przekonuje z kolei, że reklamą na stacjach i w pociągach zajmują się dwie wybrane w przetargach firmy. - I to one decydują o tym na jakich zasadach są prezentowane tam reklamy - podkreśla.

Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza całej sprawy nie komentuje, do czasu zapoznania się z pismami.