Dziennik Gazeta Prawana logo

Śmierć Adamowicza każe zadać pytanie o bezpieczeństwo. Polityk PiS: Zmiany są konieczne, ale to delikatny temat

15 stycznia 2019, 10:02
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Uniwersyteckie Centrum Kliniczne, gdzie operowany był prezydent Adamowicz
Uniwersyteckie Centrum Kliniczne, gdzie operowany był prezydent Adamowicz/PAP
Wielogodzinna batalia lekarzy o uratowanie życia prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zakończyła się porażką . Informację o śmierci wieloletniego włodarza miasta przekazał wczoraj przed godz. 15 minister zdrowia Łukasz Szumowski

W Gdańsku, a także w innych miastach, flagi na urzędach opuszczono do połowy masztów. Odwołano zaplanowane na kolejne dni imprezy.Równolegle do tych gestów nie milkną pytania o sposób zabezpieczenia niedzielnego wydarzenia, które – jak informuje policja – nie zostało zgłoszone jako impreza masowa (co pociągałoby za sobą większe wymogi dotyczące zabezpieczenia). – przekonywał w rozmowie z DGP wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker.

Resort, niezależnie od działań prokuratury, wszczął kontrolę w agencji ochrony Tajfun, która w niedzielę zabezpieczała koncert WOŚP w Gdańsku. Kontrolerzy MSWiA mają sprawdzić "warunki wykonywania koncesjonowanej działalności gospodarczej w zakresie ochrony osób i mienia". Przedstawiciele firmy przekonują, że jej pracownicy byli odpowiedzialni za ochronę imprezy masowej, a nie osobistą konkretnych osób. Napastnik miał przedostać się na scenę przy użyciu plakietki z napisem "media" (nie wiadomo, czy uzyskał akredytację, ukradł czy podrobił identyfikator). Do wyjaśnienia pozostaje też kwestia, jakim sposobem zamachowiec dostał się na scenę z nożem, skoro ochroniarze używali urządzeń do wykrywania metalu.

W kontekście tych dramatycznych zdarzeń, wśród innych samorządowców - oprócz wyrazów solidarności - pojawiły się pytania dotyczące bezpieczeństwa. Prezydenci dużych miast często związani są z partiami politycznymi (aktualnie głównie opozycyjnymi), a to nieuchronnie wpisuje ich w konflikt. Po niedzielnym incydencie pod lupę wzięto wpisy pojawiające się w mediach społecznościowych. Już wczoraj funkcjonariusze zatrzymali 41-latka, który na Twitterze groził prezydentom Poznania i Wrocławia.

- mówi Łukasz Kolasa, rzecznik prasowy prezydenta Szczecina Piotra Krzystka. Przyznaje, że jego szef generalnie nie korzysta z ochrony. - dodaje. - zapowiada Katarzyna Oborska-Marciniak z Urzędu Miasta w Opolu.

Zdaniem Marka Wójcika ze Związku Miast Polskich (ZMP), trzeba rozważyć wprowadzenie ograniczeń w dostępie do lokalnych urzędów. - mówi Wójcik.

O tym, jak swobodny ten dostęp bywa, świadczy przykład stołecznego ratusza. Wchodząc głównym wejściem, można bez problemu dojść aż do gabinetów prezydenta i jego zastępców. Przy czym tylko biuro Rafała Trzaskowskiego wymaga skorzystania z dzwonka i otwarcia drzwi przez sekretariat. Do pozostałych da się wejść bez przeszkód. W ratuszu już pojawił się pomysł, by od tej polityki otwartych drzwi odejść. W najbliższym czasie powinny się tam pojawić specjalne bramki obrotowe ograniczające dostęp z zewnątrz, choć jak podkreślają urzędnicy, nie jest to bezpośrednio związane z wydarzeniami w Gdańsku.

O możliwe działania pytamy jednego z polityków PiS. - opowiada polityk partii rządzącej.

Wstępne propozycje ma kierownictwo MSWiA. e - mówi wiceminister Paweł Szefernaker. Koncepcję tę podchwyciły już niektóre samorządy. ocenia Maria Wesoła z toruńskiego magistratu.

Nie wszyscy jednak chcą zaostrzać politykę bezpieczeństwa. - deklaruje Magdalena Łań ze stołecznego ratusza.

- ocenia Marek Wójcik z ZMP. Jego zdaniem należy przedyskutować z rządem możliwości dalszych działań. - sugeruje.

Zdaniem władz Lublina wydarzenia z Gdańska dowodzą, że warto pochylić się nad zapisami ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. A rząd powinien zweryfikować dotychczas obowiązującą doktrynę. - wynikało z urzędowej notatki (ujawnionej przez nas we wrześniu ub.r.), informującej o pracach międzyresortowej Rady Bezpieczeństwa Imprez Sportowych. Miała ona dokonać przeglądu przepisów w związku z zamieszkami, do jakich doszło w maju podczas meczu o mistrzostwo Polski między Lechem Poznań a Legią Warszawa.

Pozostaje pytanie, czy deklaracje o konieczności zmian nie pozostaną wyłącznie deklaracjami. Po ataku Ryszarda Cyby na biuro poselskie PiS w Łodzi w 2010 r. właściwie nic nie zmieniło się w zakresie funkcjonowania takich biur. Od kwietnia br., decyzją marszałka Kuchcińskiego, Kancelaria Sejmu zaczęła refundować koszty ochrony biur poselskich. Ale zaproponowano tylko 200 zł miesięcznie. W efekcie w ciągu pierwszych dwóch miesięcy od momentu wprowadzenia zmian o refundację wystąpiło zaledwie 11 parlamentarzystów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj