Temat zwiększenia bezpieczeństwa czołowych samorządowców – na kanwie tragedii w Gdańsku – był poruszony podczas wczorajszego spotkania roboczego strony rządowej i samorządowej. W spotkaniu wziął udział wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker.
– – opowiada jeden z uczestników posiedzenia.
Na potrzeby rozmów z samorządowcami NIST przygotowało ekspertyzy. Pierwszą sporządził dr Norbert Szczęch z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie. Rekomenduje dopisanie do kompetencji formacji ochrony „bezpieczeństwa publicznego” (w ustawie z dnia 29 sierpnia 1997 r. o strażach gminnych mowa jest tylko o „porządku publicznym”). Proponuje, by strażników, którzy mieliby zajmować się ochroną samorządowców, wyposażyć w broń. Dziś strażnik może otrzymać broń na polecenie przełożonych i na podstawie pozytywnej decyzji policji. Broń palna może być dziś wykorzystywana przez strażnika do dwóch rodzajów zadań: ochrony obiektów komunalnych i urządzeń użyteczności publicznej oraz konwojowania dokumentów, przedmiotów wartościowych lub pieniędzy dla potrzeb gminy (kilka lat temu w Warszawie powstała uzbrojona specgrupa konwojowo-ochronna straży miejskiej, wyszkolona przez byłego żołnierza GROM). Trzecia rekomendacja dr. Szczęcha dotyczy przeszkolenia strażników oddelegowanych do ochrony urzędników. – – wskazuje.
Autorem drugiej ekspertyzy jest dr hab. Jarosław Dobkowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. On też sugeruje, by samorządowi strażnicy ochraniali nie tylko np. obiekty komunalne, ale i zapewniali osobistą ochronę „prezydentów miast, względnie burmistrzów i wójtów”. Pojawiają się też pewne analogie do Służby Ochrony Państwa. – – konkluduje profesor.
MSWiA czeka teraz na odzew ze strony samorządów. – mówi wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker.
Opozycja też widzi potrzebę zmian, ale w innym zakresie. – – ocenia Jacek Protas z PO. -– dodaje.
Nie wiadomo, czy jakąś istotną reformę w funkcjonowaniu straży uda się przeprowadzić jeszcze w tej kadencji. I to nawet nie dlatego, że jest rok wyborczy i rząd może bać się podejmowania kontrowersyjnych decyzji. Problem może się zrodzić po stronie samorządów, które mają różne oczekiwania. A to może spowodować, że prace ugrzęzną w martwym punkcie.
– – opowiada jeden z samorządowców.
Ewentualne zwiększenie kompetencji straży miejskich nie wszędzie byłoby odczuwalne. Bo nie wszystkie gminy mają takie formacje, zresztą w ostatnich latach była raczej tendencja do ich rozwiązywania niż powoływania. O ile w 2012 r. było niemal 600 straży w gminach, o tyle na koniec 2017 r. – 490, a więc tylko w co piątej gminie (z reguły w każdym dużym mieście).
Niektórzy samorządowcy mają wstępny pomysł, jak taki problem choćby częściowo rozwiązać.
– – wskazuje jeden z uczestników wczorajszego spotkania.
Jak to robią inni
W większości krajów UE lokalni politycy nie są objęci szczególną ochroną, mogą jednak zwrócić się o jej przyznanie (np. w Czechach), gdy czują, że ich zdrowie lub życie jest zagrożone. W Wielkiej Brytanii strażnicy pełnią funkcję pomocniczej, nieuzbrojonej formacji, a burmistrz Londynu otrzymał ochronę policyjną w związku z zamachami terrorystycznymi, do których dochodziło na terenie kraju. We Francji kompetencje municypalnych są porównywalne z polskimi. W Słowenii straż miejska zajmuje się ochroną zarówno porządku publicznego, jak i bezpieczeństwa publicznego (ale nie ochroną organów samorządu). W Holandii od 2016 r. ochrona samorządowców finansowana jest z budżetu państwa. Merowie są chronieni w miejscu pracy, podczas ich oficjalnych wystąpień, a nawet w domach.
W Stanach Zjednoczonych włodarze miast z reguły otoczeni są ochroną policyjną. Przykładowo całodobowa ochrona burmistrza Nowego Jorku zapewniana jest przez tamtejszy departament policji. Włodarza pilnują trzy zespoły detektywów w cywilnych ubraniach, pracujące na zmiany. W Atlancie ochrona dotyczy nie tylko obecnego burmistrza: byłemu burmistrzowi przysługuje 100 dni ograniczonej ochrony oraz na dwa miesiące samochód z policyjnym kierowcą (na podst. analizy dr. Szczęcha).