PAP: Jak będzie wyglądać sobotnie referendum w SLD w sprawie formuły startu w wyborach?

Anna Maria Żukowska: Będzie głosowanie w kołach partyjnych, przez zaznaczenie odpowiedzi na karcie wyborczej i wrzucenie do urny.

Takie tradycyjne głosowanie. Potem to będzie liczone i przekazane do centrali?

Tak. Będzie to liczyła powołana przez Radę Krajową komisja wyborcza, a wyniki zostaną ogłoszone w poniedziałek 1 lipca.

Pojawiły się informacje medialne, że SLD jest bliskie porozumienia w sprawie wspólnego startu z ugrupowaniami lewicowymi - Wiosną i Lewicą Razem?

Jesteśmy w kontakcie ze wszystkimi liderami ugrupowań lewicowych, ale żadne decyzje nie zostały podjęte.

I opcja startu z dawnej Koalicji Europejskiej jest nadal aktualna?

Wszystkie opcje są możliwe, tylko najpierw musi zapaść decyzja w referendum.

Ale pytanie w referendum dotyczy koalicji lub samodzielnego startu, natomiast nie jest wskazane, jaka to będzie koalicja.

Tam nie ma mowy o koalicji tylko o starcie w porozumieniu z innymi siłami. Mogą to być siły, które były do tej pory w Koalicji Europejskiej. Z nimi, jeśli taki będzie wynik referendum, będziemy zapewne rozmawiali w pierwszej kolejności, bo tego wymaga kultura polityczna. Rozmowy będą dotyczyć tego, czy taką koalicję kontynuować czy też porozumieć się z ugrupowaniami lewicowymi. Jesteśmy w kontakcie ze wszystkimi liderami ugrupowań, ale w tej chwili nie ma porozumienia, bo nie znamy jeszcze tego kluczowego wyniku referendum.

Wszystko chyba wskazuje na to, że większość członków SLD opowie się za koalicją, otwarte jest tylko, z kim ona będzie. Ostatnio mówiła pani, że koalicja lewicowa nie jest możliwa, a najwyższej start kandydatów innych partii lewicowych z list SLD?

Tak, uważam, że tworzenie koalicji lewicowej to jest za duże ryzyko, bo oznacza powtórzenie błędu i ryzyka z roku 2015. Członkowie mojej partii zapewne by się na to nie zdecydowali.

Czyli porozumienie z Wiosną i Razem jest możliwe wyłącznie w formule ich startu z list SLD?

Tak, ewentualnie komitet wyborczy wyborców, ale to bardzo niechętnie, bo pozbawia wszystkich subwencji i uniemożliwia wykorzystanie funduszy wyborczych poszczególnych partii na prowadzenie kampanii wyborczej.

Od czego będzie zależeć, z kim pójdziecie do wyborów, w przypadku pozytywnej decyzji referendum? Od miejsc na listach, jakie SLD otrzyma?

To będzie uzależnione od tego, czy będzie zgoda innych partii na taki czy inny nasz start.

Zgoda może być, ale możecie dostać słabe miejsca na listach...

Zgoda wymaga akceptacji naszych warunków, które będziemy zgłaszać podczas negocjacji, podobnie, jak to było podczas ostatnich negocjacji do PE - jeśli wybór padnie w sobotę na szerszą formułę.

Jakie to są warunki?

W tym momencie nie możemy ich jednoznacznie sformułować, bo nie wiemy jeszcze, w jakiej formule będziemy startować. Jak będzie decyzja referendum, będziemy je ogłaszali.

Wiadomo, kto będzie kandydował do Sejmu z SLD?

W tej chwili zbieramy informacje z każdego województwa podczas tak zwanych spotkań strefowych, kto chce kandydować do Sejmu, kto do Senatu. W razie czego jesteśmy gotowi na wystawienie własnych, samodzielnych list SLD-owskich, jeśli taka byłaby decyzja członków partii. Jesteśmy na wszystko przygotowani.