Przed szczecińskim sądem okręgowym toczy się rozprawa z powództwa Sławomira Nitrasa przeciwko Sławomirowi Cenckiewiczowi o ochronę dóbr osobistych w związku z publikacją przez niego memów na Twitterze. Wpisy te miały sugerować, że Nitras popełnił przestępstwo podczas wykonywania mandatu posła.

Reklama

Podczas rozprawy, która odbyła się w środę, obrońca Cenckiewicza Zbigniew Bogucki przypomniał sprawę sprzed lat, kiedy poseł Nitras, będąc szefem sztabu wyborczego kandydata PO na prezydenta Szczecina, świadomie i z premedytacją pomawiał kandydatkę PiS na ten urząd Teresę Lubińską – można przeczytać w informacji Polskiego Radia Szczecin.

Bogucki przytoczył wywiad z Nitrasem z 4 października 2008 r. zamieszczony na łamach Rzeczpospolitej. Był tydzień do wyborów i wiedzieliśmy, że mamy jeden słaby punkt. Kontrowersję wokół mieszkania komunalnego, które zostało Krzystkowi przyznane. Spodziewałem się, że wyciągnie to Jacek Piechota z SLD i jakąś odpowiedź na to mieliśmy przygotowaną. Ale wyciągnął to PiS. Musieliśmy natychmiast zareagować. Kandydatem PiS na prezydenta była Teresa Lubińska. Było tylko kilka godzin żeby im "oddać". Posadziłem kilka osób przed komputerami i kazałem szukać. No i znaleźliśmy: sprawę umorzenia przez ministerstwo finansów długów pewnego działacza Samoobrony. Gdy oskarżałem o to Lubińską, wiedziałem co prawda, że to nie ona podejmowała decyzję i że potem pewnie będę musiał przepraszać. Ale efekt został osiągnięty - nazajutrz był taki chaos w gazetach, że cios został zneutralizowany – miał powiedzieć Nitras.

W środę podczas rozprawy Nitras stanowczo twierdził, że tak nie powiedział – podało radio. Według dziennikarzy radiostacji poseł PO odpowiedział, "to nie są moje słowa wysoki sądzie, to nie są moje słowa. Kwestionuję to. To był nieautoryzowany wywiad i nie chciałbym, żeby to cytowano. Od razu stwierdzam te wypowiedzi nie były autoryzowane".

Zdaniem dziennikarzy radia rozmowa z Nitrasem była autoryzowana. Wszystkie wypowiedzi w tym artykule dotyczącym pana Nitrasa zostały autoryzowane – powiedziała radiu autorka rozmowy a obecnie posłanka PiS Joanna Lichocka. Zresztą zawsze tak robiłam, że autoryzowałam wypowiedzi i przesyłałam z kontekstem, w jakim padają. Na tym polega też rzetelność dziennikarska - dodała Lichocka.

Reklama