W pozwie, który został złożony w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia w październiku ub.r. poseł domaga się ponad 32,5 tys. zł wraz z odsetkami jako zwrotu "bezpodstawnie obniżonego uposażenia poselskiego".
Ponadto poseł chce zasądzenia kolejnych 10 tys. zł jako odszkodowania za "działania będące przejawem nierównego traktowania powoda ze względu na jego światopogląd, w postaci dyskryminacji bezpośredniej i dyskryminacji pośredniej". Dyskryminacja ta - jak wskazano w pozwie - miała polegać na "bezprawnym niewyrażaniu zgody na udział powoda w Zgromadzeniach Parlamentarnych Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oraz w misjach obserwacyjnych ZP OBWE".
Na rozprawie w poniedziałek sąd zajmował się wyłącznie kwestiami formalnymi i postanowił odroczyć proces do 27 stycznia przyszłego roku. Ponieważ w sprawie pozwany jest Sejm, to - jak uznano - należy poczekać na wybór Prezydium Sejmu nowej kadencji. W styczniu przyszłego roku sąd ma przystąpić do przesłuchania stron tego procesu.
Nitras powiedział dziennikarzom po rozprawie, że jest usatysfakcjonowany faktem, że "sąd przyjął sprawę do rozpoznania wbrew stanowisku Kancelarii Sejmu, która uważała, iż sąd nie ma prawa tej sprawy rozstrzygać".
- zaznaczył Nitras.
Jak napisano w pozwie od 24 marca 2017 r. do 7 czerwca 2018 r. Prezydium Sejmu czterokrotnie obniżało uposażenie poselskie Nitrasa. - dodano w pozwie.
Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka odnosząc się do pozwu w zeszłym roku przekazywał, że "zasady obniżania uposażenia poselskiego są publicznie znane i wynikają z Regulaminu Sejmu", "w każdym przypadku jest też podejmowana uchwała Prezydium Sejmu, doręczana zainteresowanemu posłowi wraz z uzasadnieniem", a "posłom przysługuje też środek odwoławczy - wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy".