Sąd zdecydował w środę, że Sławomir Cenckiewicz ma opublikować oświadczenie o treści: "W informacjach publikowanych przeze mnie na portalu Twitter zawarłem nieprawdziwe insynuacje, dotyczące posła Sławomira Nitrasa, jakoby dopuścił się w trakcie pełnienia swoich obowiązków przestępstwa. Moje wpisy zawierają nieprawdziwe i naruszające dobra osobiste Sławomira Nitrasa sugestie, w związku z czym za swoje publikacje przepraszam". Cenckiewicz ma też nie usuwać oświadczenia przez sześć miesięcy od dnia uprawomocnienia się wyroku.

Publicysta ma także wpłacić 5 tys. zł na rzecz Fundacji Zachodniopomorskie Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych.

Co najmniej jeden z memów sugeruje, że powód jest złodziejem. Sugestia ta jest wyraźna. Umieszczenie na cudzym zdjęciu napisu z cytowaniem treści paragrafu miało osiągnąć właśnie ten konkretny cel. To nigdy nie jest żart, to nigdy nie jest satyra (…). Nie można nikogo nazywać złodziejem ani posądzać o bycie złodziejem, jeżeli nie ma dowodów na to, że ktoś jest złodziejem – powiedziała sędzia Joanna Kitłowska-Moroz, uzasadniając wyrok. Jak dodała, Sławomir Nitras nie jest złodziejem, ponieważ "nie zabrał cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia".

Sędzia wyjaśniła, że chodziło o książkę, którą poseł wziął do ręki, a następnie odłożył "w niedalekiej odległości", co było widoczne na prezentowanym podczas procesu nagraniu.

Pozwany ma ponadprzeciętne doświadczenie życiowe, ponadprzeciętną pozycję zawodową, ponadprzeciętną inteligencję, umożliwiającą dojście do tej pozycji. Taka osoba, dokonując analizy nagrania musiała mieć świadomość, że nie doszło do popełnienia przestępstwa – powiedziała sędzia. Dodała, że mimo to Cenckiewicz zdecydował się udostępnić czytelnikom swojego profilu na Twitterze "informację nieprawdziwą i jednoznacznie negatywnie rzutującą na postrzeganie" Nitrasa, "nie tylko jako polityka, ale jako człowieka".

W wyniku tego memu, w którym przypisuje się powodowi popełnienie konkretnego przestępstwa, krytyka z formy dozwolonej zaostrza się i eskaluje do rangi delictum – zauważyła sędzia Kitłowska-Moroz.

Sąd uznał, że Sławomir Cenckiewicz ma przeprosić za jeden z trzech przedstawionych przez Sławomira Nitrasa wpisów.

Wyrok jest nieprawomocny. Cenckiewicz zapowiedział odwołanie. "Nie akceptuję tego. Oczywiście mogę się pocieszać, że z trzech wpisów jeden został uznany za obraźliwy dla pana posła Nitrasa, ale ja tego nie akceptuję i będę chciał podważyć ten wyrok" – powiedział dziennikarzom publicysta.

Poseł PO Sławomir Nitras wytoczył wiceprzewodniczącemu Kolegium IPN Sławomirowi Cenckiewiczowi proces cywilny w związku z wpisami, które ten drugi opublikował w 2016 r. na swoim koncie na Twitterze.

W końcu sierpnia ub.r. Sąd Okręgowy w Szczecinie wydał w tej sprawie wyrok w trybie zaocznym. Orzekł wtedy, że Cenckiewicz wpisami na Twitterze naruszył dobra osobiste Nitrasa. Zobowiązał Cenckiewicza m.in. do opublikowania na Twitterze oświadczenia z przeprosinami oraz wpłaty 10 tys. zł na rzecz Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych. Wyrok był nieprawomocny, publicysta się od niego odwołał.