Dziennik Gazeta Prawana logo

Cenckiewicz pozywa Lecha Wałęsę ws. rzekomego fałszowania akt TW "Bolka"

22 lipca 2019, 09:22
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Lech Wałęsa
Lech Wałęsa/Shutterstock
Historyk Sławomir Cenckiewicz pozwał o ochronę dóbr osobistych Lecha Wałęsę. W pozwie zarzucił byłemu prezydentowi publiczne kłamstwa o tym, że badacz sfałszował dokumenty dotyczące współpracy Wałęsy z SB. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie.

W pozwie cywilnym Sławomir Cenckiewicz - dyrektor Wojskowego Biura Historycznego i członek Kolegium IPN, który od wielu lat bada przeszłość byłego przywódcy Solidarności - żąda, by Wałęsa zaprzestał nieprawdziwych wypowiedzi, że historyk sfałszował dokumenty dotyczące tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Bolek". Lech Wałęsa, który wciąż zaprzecza swojej współpracy z SB, zarzuty takie formułował wielokrotnie m.in. w mediach społecznościowych.

"Lech Wałęsa w latach siedemdziesiątych XX w. był tajnym współpracownikiem cywilnych organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego (PRL) o pseudonimie "Bolek"" - czytamy w pozwie, z którym zapoznała się Polska Agencja Prasowa. Poza żądaniem zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji w tej sprawie Cenckiewicz zażądał również przeprosin ze strony Lecha Wałęsy "za nieprawdziwe zarzuty o sfałszowanie dokumentów TW "Bolek"" oraz wpłaty 30 tys. zł na rzecz Fundacji im. O. Damiana de Veuster.

Dokumenty, które Lech Wałęsa uważa za sfałszowane, w lutym 2016 r. przejęli prokuratorzy i archiwiści IPN z domu gen. Czesława Kiszczaka - szefa MSW w latach 80. Po badaniach historyków (również spoza Instytutu), archiwistów i biegłych grafologów, IPN uznał je za autentyczne. Jednoznaczną i liczącą ponad 230 stron opinię w tej sprawie przedstawił w styczniu 2017 r. Instytut Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie. Wynika z niej, że w latach 1970-76 Wałęsa był agentem SB - własnoręcznie sporządzał doniesienia na kolegów ze Stoczni Gdańskiej i pobierał za to pieniądze.

"Zespół biegłych poddał analizie 158 dokumentów pochodzących z teczki personalnej i teczki pracy tajnego współpracownika SB o ps. "Bolek", w tym sporządzone w dniu 21 grudnia 1970 roku zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, ponadto 117 stron doniesień spisanych odręcznie przez agenta o pseudonimie "Bolek" oraz 17 odręcznych pokwitowań odbioru pieniędzy przez agenta o ps. "Bolek" za przekazywane Służbie Bezpieczeństwa informacje, jak też figurujące pod tymi dokumentami podpisy: "Lech Wałęsa", "Lech Wałęsa Bolek" i "Bolek"" - przypomina pozew, dodając, że biegli z Instytutu Sehna uznali, że Wałęsa wiele z tych dokumentów, w tym odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z SB, sporządził osobiście.

W pozwie znalazły się również liczne i udokumentowane wypowiedzi Lecha Wałęsy pod adresem Cenckiewicza, w których wprost zarzuca historykowi sfałszowanie dokumentów TW "Bolek". To m.in. wpis Wałęsy na Facebooku z 6 listopada 2018 r. - czytamy we wpisie Wałęsy.

Z kolei np. w wpisie byłego prezydenta z 30 marca 2019 r. na Twitterze czytamy: . W kwietniu br. Wałęsa dodał, że "małpa z brzytwą to za mało". - czytamy.

W związku z tym, że podobne zarzuty o sfałszowanych dokumentach Lech Wałęsa formułuje pod adresem IPN, w pozwie znalazł się wniosek do sądu o wezwanie Instytutu Pamięci Narodowej do wzięcia udziału w postępowaniu w charakterze interwenienta ubocznego, czyli podmiotu mającego interes prawny w rozstrzygnięciu sprawy.

W pozwie przypomniano też, że Sławomir Cenckiewicz - profesor Akademii Sztuki Wojennej, doktor habilitowany nauk humanistycznych i autor książek dotyczących działalności publicznej Wałęsy (m.in. współautor głośnej i obszernej publikacji "SB a Lech Wałęsa" z 2008 r.) - dokładnie zbadał i udokumentował nie tylko działalność Wałęsy w latach 70., gdy współpracował on z SB, ale również w latach 80. XX w. oraz w okresie jego prezydentury w latach 90.

Historyk - jak głosi pozew - wykazał przy tym "wiele niechlubnych aspektów działalności publicznej i politycznej pozwanego". Wymieniona jest m.in. uległość Lecha Wałęsy wobec przedstawicieli aparatu komunistycznego, strach przed ujawnianiem niektórych faktów z życiorysu, łamanie zasad demokratycznych w NSZZ "Solidarność", zwalczanie, również po 1989 r., niezłomnej działaczki Solidarności śp. Anny Walentynowicz, doprowadzenie do upadku rządu Jana Olszewskiego ze względu na twarde stanowisko wobec wpływów rosyjskich w Polsce i wobec zagrożenia ujawnienia agenturalnej przeszłości Wałęsy, wówczas prezydenta Polski.

Podkreślono przy tym, że ustalenia te - mimo ostrej i przekraczającej normy etyczne krytyki ze strony Wałęsy i jego zwolenników - nie zostały nigdy skutecznie zakwestionowane i podważone, zarówno w wyniku badań naukowych jak i na drodze sądowej.

Zapowiedź pozwu Sławomir Cenckiewicz sformułował w maju br., wzywając Wałęsę do opublikowania przeprosin za zarzuty o sfałszowanie dokumentów. Podkreślił wówczas, że wszystkie inne wypowiedzi Wałęsy naruszające dobre imię Cenckiewicza, także jego matki i rodziny - a według badacza są to "wyzwiska, obelgi, niecenzuralne epitety, a nawet oskarżenie o przyczynienie się do śmierci jego syna (Wałęsy)" - pozostawi na razie bez reakcji prawnej.

Były prezydent odpowiedział wówczas, że cieszy się, że historyk zagroził mu sądem. - powiedział Wałęsa.

- ocenił b. prezydent.

Do tej sprawy Cenckiewicz odniósł się zarówno w obecnym pozwie cywilnym jak i wcześniej w opublikowanym na Facebooku - napisał w analizie Cenckiewicz.

Zwrócił uwagę, że obieg dokumentacji Wałęsy między gdańską SB a MSW już od września 1980 r. jest precyzyjnie opisany i odnotowany w dokumentacji SB. - zaznaczył.

- wyjaśnił badacz.

Sprawa agenturalnej przeszłości byłego przywódcy Solidarności i prezydenta Polski jest przedmiotem debaty publicznej od kilku dekad. Lech Wałęsa zdecydowanie zaprzecza, żeby kiedykolwiek współpracował z tajnymi służbami PRL. Podejmuje w tej sprawie także kroki prawne. W ocenie Instytutu Pamięci Narodowej, także wielu historyków zajmujących się Solidarnością, kwestia współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa w pierwszej połowie lat 70. jest bezsporna.

Wciąż otwarta jest sprawa ewentualnej autolustracji Wałęsy, która mogłaby oczyścić go z zarzutów dotyczących współpracy z SB, jednak były prezydent, mimo swoich wcześniejszych zapowiedzi, że to zrobi, nie podał informacji, że złożył wniosek do sądu w tej sprawie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj