"Wałęsa był w latach 1970-1976 TW ps. +Bolek+, który własną ręką sporządzał doniesienia agenturalne wymierzone w kolegów ze Stoczni Gdańskiej, pobierał za to i kwitował własnoręcznie za to gratyfikacje finansowe" - podkreślił historyk.
Sławomir Cenckiewicz - dyrektor Wojskowego Biura Historycznego i wiceprzewodniczący Kolegium IPN - odniósł się do opublikowanej ostatnio w mediach społecznościowych opinii Lecha Wałęsy, że IPN sfałszował teczkę personalną i teczkę pracy TW ps. "Bolek". Dokumenty te Instytut przejął w lutym 2016 r. z domu gen. Czesława Kiszczaka, szefa MSW w latach 80.; następnie po badaniach historyków, archiwistów i biegłych grafologów, IPN uznał je za autentyczne.
"Lech Wałęsa po raz kolejny stwierdził, że tzw. teczki Kiszczaka, czyli teczka personalna i teczka pracy TW ps. +Bolek+, zostały sfałszowane w IPN. Oczywiście, zarówno analiza źródłoznawcza, porównawczo-archiwalna, mikrobiologiczna teczek, jak i grafologiczna (ta ostatnia Instytucie Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie) materiałów TW +Bolek+ wykluczyła taką możliwość" - napisał na Facebooku Cenckiewicz.
Udowodniłem że wrabianie mnie w podejrzenia o współpracę z SB jest wymyślone a wiele osób brało udział w niszczeniu mojego życiorysu. Dlaczego IPN od 3 lat nie chce ujawnić wszystkich Teczek Kiszczaka? Co w nich jeszcze jest i na kogo?
— Lech Wałęsa (@PresidentWalesa) April 29, 2019
Po Wyszkowskim nastepny bedzie Cenckiewicz.
"Całość tej dokumentacji jest autentyczna i w zasadzie nie byłoby sensu o tym dalej dyskutować, gdyby nie ponawiane od pewnego czasu wynurzenia Wałęsy na temat dwóch kart kontrolnych (+wykaz osób prowadzących sprawę – teczkę oraz osób, które zapoznały się z materiałami+) – pierwsza z teczki personalnej agenta +Bolka+ (sygn. IPN BU 3333/1/1, k. 7) i druga – z teczki pracy (sygn. IPN BU 3333/1/2, k. 8)" - podał historyk, przypominając też, że oba te dokumenty - w ocenie Wałęsy - mają być koronnymi dowodami na fałszerstwo całej dokumentacji TW "Bolek".
W ostatnim czasie Lech Wałęsa przekonuje, że karty kontrolne tzw. teczek Kiszczaka zostały sfałszowane, co - według niego - podważa całą ich wiarygodność. - powiedział w niedawnej rozmowie z PAP. Zgodnie z procedurami w Służbie Bezpieczeństwa każdy przeglądający dokumenty musiał wpisać się na kartę kontrolną i podać datę.
Sławomir Cenckiewicz - współautor książki "SB a Lech Wałęsa", który już od wielu lat bada przeszłość byłego przywódcy Solidarności - zwrócił uwagę, że obieg dokumentacji Wałęsy między gdańską SB a MSW już od września 1980 r. jest precyzyjnie opisany i odnotowany w dokumentacji SB. - zaznaczył.
- wyjaśnił badacz.
- dodał Cenckiewicz.
Historyk zaznaczył, że obie karty kontrolne z teczek TW "Bolek" są autentyczne. - napisał.
Dodał też, że treść obu kart kontrolnych, a więc wykaz funkcjonariuszy zainteresowanych sprawą Wałęsy/TW "Bolek", ich afiliacja i daty owego zainteresowania, pismo własnoręczne, potwierdzają inne liczne dokumenty zarchiwizowane w tej sprawie. Przypomniał też, że pismo odręczne funkcjonariuszy SB wpisanych do kart kontrolnych potwierdziły badania grafologiczne w Instytucie Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie. Ten sam Instytut w styczniu 2017 r. ogłosił, że ponad 50 dokumentów z teczek TW "Bolek", w tym zobowiązanie do współpracy z SB, doniesienia i pokwitowania odbioru pieniędzy są autentyczne, czyli zostały wytworzone lub podpisane przez Wałęsę.
Ponadto historyk przedstawił szczegółowo obie karty kontrolne z teczki personalnej i teczki pracy TW ps. "Bolek"; załączył je także pod swoim tekstem.
Podsumowując studium wiceprzewodniczący Kolegium IPN napisał". Dodał też, że paradoksalnie, ale zupełnie nieświadomie, sam Wałęsa przewidział tę sytuację.
- przypomniał Cenckiewicz.
- dodał.
Sprawa agenturalnej przeszłości byłego przywódcy Solidarności i prezydenta Polski jest przedmiotem debaty publicznej od kilku dekad. Lech Wałęsa zdecydowanie zaprzecza, żeby kiedykolwiek współpracował z tajnymi służbami PRL. Podejmuje w tej sprawie także kroki prawne. W ocenie Instytutu Pamięci Narodowej, także wielu historyków zajmujących się Solidarnością, kwestia współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa w pierwszej połowie lat 70. jest bezsporna.
Wciąż otwarta jest sprawa ewentualnej autolustracji Wałęsy, która mogłaby oczyścić go z zarzutów dotyczących współpracy z SB, jednak były prezydent, mimo swoich wcześniejszych zapowiedzi, nie podał informacji, że złożył wniosek do sądu w tej sprawie.